Pokazywanie postów oznaczonych etykietą summer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą summer. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 października 2014

Ceny i noclegi w Czarnogórze... słów jeszcze kilka.

Witam :)

Dostaję stale sporo pytań, jakie są ceny w Czarnogórze, czy coś się zmieniło w te kwestii- głównie chodzi o ceny noclegów, ale także wyżywienia i atrakcji. Odnoszę się głównie do Sutomore, gdyż tam spędzałam większość czasu i tam nocowaliśmy, ale w większych kurortach i w rejonie Zatoki Kotorskiej jest drożej. W marketach (sieciówkach) ceny są raczej zbliżone. 


My zaczęliśmy jeździć do Czarnogóry nie dlatego, że słyszeliśmy, że jest tanio. Pokochaliśmy ten kraj, bo jest piękny. A że nie jest w nim szczególnie drogo, to był to miły (dla portfela) dodatek do wakacji. Jesienią 2011 roku rozmawialiśmy z naszym bardzo dobrym kolegą o jakimś ciekawym kraju na wakacje. Zaproponował nam właśnie Czarnogórę, w której był parę lat wcześniej (o ile pamiętam, koło roku 2004). Czarnogóra 2004 a Czarnogóra 2014 to naprawdę spora różnica, ale wystarczyło obejrzeć zdjęcia i wiedzieliśmy, że będzie to nasz kierunek na kolejny wakacyjny wyjazd. 

Powiem tak- tanio to już było. 


Oczywiście- jeśli popatrzymy na ceny wakacji np. na Dominikanie (chciałam podać coś "średniego", ani Egipt, ani Barbados) z biurem podróży, a później znajdziemy wycieczkę do Czarnogóry do jakiegoś taniego hotelu- możemy znaleźć nawet oferty, gdzie cena różni się o jedno zero. Kwestia jest zasadnicza- gdzie chcemy mieszkać, co chcemy robić i ile (minimalnie) mamy do wydania ;)

Zacznijmy od cen noclegów.

Jeśli słyszymy od kogoś, że mieszkał w dwuosobowym pokoju w środku lata za np. 8 euro/osoby, to naprawdę- szanse na to, że miał ładny, czysty pokój z klimatyzacją i blisko morza są bliskie zeru. Nie twierdzę, że jest to niemożliwe, ale wydaje mi się, że musiał mieć nieziemskiego farta ;)
Najniższe ceny to oczywiście ceny w zwykłych pensjonatach czy domach z pokojami do wynajęcia. Ale ww. cena 8 euro w dobrej lokalizacji dobrych warunkach moim zdaniem jest nie do znalezienia. Podkreślam, że my wynajmujemy pokój dla dwóch dorosłych osób. Wiadomo, że w pokoju wieloosobowym może być taniej, niż w dwójce, która zazwyczaj wychodzi najdrożej. Może gdy jest pokój rodzinny, tzn. 2 dorosłych + dwoje dzieci, średnia z tego może wyjść 8 euro na głowę... Może...


Wakacje w Czarnogórze samochodem Czarnogóra lato
Widok z naszego tarasu. <3

Przyjęłabym do kalkulacji w takim zwykłym domu z pokojami do wynajęcia cenę 20 euro za osobę. Na południu kraju jest taniej, w stronę granicy z Chorwacją drożej. W Budvie może być także normą 60 euro. 
Pamiętajmy, że cena 20 euro jest niczym szczególnym także jadąc nad polskie morze w sezonie ;) (byliśmy w tym roku w Chałupach- cena lipiec/sierpień - 80 zł noc od osoby, połowa pokojów bez widoku na Zatokę!)

Noclegu w konkretnym miejscu polecić nie mogę. My byliśmy zadowoleni i z lokalizacji naszego domu, i z ceny, jaką udało nam się zawsze utargować, a dom znaleźliśmy przypadkiem jadąc w ciemno trzy lata temu. Więcej tam jednak nie pojedziemy. Głównie dlatego, że Sutomore niestety zmieniło swój charakter na przestrzeni tych trzech lat i będziemy szukać czegoś małego i spokojnego, o co niestety coraz trudniej. Po prostu chcemy już czegoś innego...
W tym roku wynajmowaliśmy pokój przeznaczony dla czterech osób (łoże małżeńskie + łózko piętrowe, na którym trzymaliśmy sprzęt do nurkowania :D ), z wielkim tarasem i widokiem na morze. Mieliśmy także do dyspozycji parking, co nie jest normą, bo w wielu przypadkach samochody gości stoją po prostu ulicy wzdłuż ogrodzenia domu. na ogół z włożonym pod kołem kamieniem, bo bywa stromo. 

Co w takich pokojach do wynajęcia jest dla Polaków normą i absolutnym standardem, dla mieszkańców krajów byłej Jugosławii bywa luksusem- nie zapominajmy, że oni skończyli wojnę stosunkowo niedawno. Dla ogromnej większości Serbów i Bośniaków fatalne skutki "prób pomocy międzynarodowej" są odczuwalne do dziś (i będą jeszcze przez parę lat), bo zyski z tej "pomocy" mają jedynie międzynarodowe korporacje. 
Zdarza się, że właściciele starszych pensjonatów nie inwestują w swoje nieruchomości, nie dokonują żadnych ulepszeń a nawet nie mają zamiaru naprawiać jakichś usterek - jedynie dokonują napraw= mini- fuszerek, sprawdzających się na krótki czas; Polacy może i będą zrzędzić, ale na ich miejsce znajdzie się kilku zadowolonych Serbów czy Bośniaków. Czasami oni nawet mają troszkę niższe ceny za te same pokoje- ja pisząc maila po angielsku z zapytaniem o cenę dostaję inną ofertę, niż kolega dzwoniący i dogadujący się po serbsku. 

Gdy chcemy jechać do hotelu, nie ma górnej granicy cenowej :) Rekordy bije tutaj oczywiście wysepka Sveti Stefan, gdzie możemy zapłacić kilkanaście tysięcy złotych za jeden nocleg, ale może zejdźmy na ziemię :D 

Nie będę polecała hoteli typu Korali/Niksic, którego widok już odstrasza, a opinie o nim są jeszcze gorsze- mimo to występuje on w ofertach polskich biur podroży i ludzie nabierają się na wakacje za 1500 zł. 

Nie jest to żadna reklama, po prostu jeden z hoteli, który znam. Prawie codziennie pływałam tuż obok niego. Mały, piękny, nowy budynek nad samym morzem w Sutomore. Nazywa się LoveLive. Ma niecałe dwa lata. Fajna lokalizacja. TUTAJ link do pierwszej oferty z netu. Ceny: lipiec i sierpień- ok. 500 zł za pokój za jedną noc. Pobyt 2 tyg (ze śniadaniami) kosztuje zatem ok 7 000 zł. Do tego dojazd (moim autem wychodzi 2,5 tys zł, ale to zależy ile chcemy tam jeździć i czym jedziemy) lub przylot, obiady i kolacje..... Plus wycieczki, imprezy.... łatwa kalkulacja. Tanio? :D 
Wakacje w Czarnogórze samochodem Czarnogóra lato
Widok z morza na hotel LoveLive. 

W Sutomore jest jeszcze jeden ładny hotel. Nowiuteńki, młodszy od rok od LoveLive- pierwsi goście byli tego lata. Link do oferty TUTAJ. Sea Fort, piękny hotel rosyjskiego inwestora, z parkingiem pod budynkiem. Cena latem- od 500 zł za noc. Gdy pokój z balkonem i widokiem na morze- drożej. Do plaży rzut beretem, ale głośno bo tuż nad promenadą, sklep i restauracja na dole- ja tej lokalizacji na pewno bym nie wybrała. 
Gdyby ktoś mnie zapytał o hotele w Sutomore, innych bym nie podała, bo nikogo bym do gorszych nie wysłała. Dla mnie widok na morze, klimatyzacja, parking i pokój o przyzwoitej powierzchni z internetem to standard i tyle. Co nie znaczy, że  wydałabym kilkanaście tysięcy na dwutygodniowy pobyt w którymś z ww. hoteli! :D 


Niektórzy głoszą teorie, że jak Czarnogóra, to będzie taniocha. 4 tys. zł za dwa tygodnie czy coś w tym stylu. Jeśli się pojedzie autem na gaz czy super oszczędnym dieslem (nie wiem, tysiąc z hakiem na paliwo?), znajdzie się nocleg za 8 euro (co daje za dwa tygodnie dla dwójki ok tysiąca zł) to zostaje jeszcze połowa planowanej kwoty na jedzenie i resztę. Da się zrobić? Jeśli odpuści się  "resztę", to tak.  

Dlatego wszystko jest kwestią naszego osobistego wyboru i odczuć. W całej Czarnogórze jest już tak szeroko rozbudowana baza noclegowa, że każdy znajdzie coś dla siebie. 

  
Ceny jedzenia.  

Sklepy.
Długo nie będę się zastanawiać, czego ceny podać. Wezmę jakiś przywieziony rachunek z czarnogórskiego marketu. Wg rachunku zakupy robiłam w "Hard Disscount Lakovic", czyli w dużym hipermarkecie w Barze. Obok siebie znajdują się ten sklep i drugi, często spotykany w całym kraju hipermarket Voli. 
Ogólnie- sądzę, że biorąc pod uwagę całość dokonywanych zakupów, ceny są wyższe niż w Polsce. Wielokrotnie zastawiałam się, skąd miejscowych, mieszkających w miejscowościach oddalonych od wybrzeża, stać na zakupy za takie ceny. Rozumiem, że w pewnym stopniu mogą być samowystarczalni (mogą mieć krowy, kozy czy winnice), ale dla biedniejszych mieszkańców musi być bardzo drogo. Gdy pytałam  Serbów z pokoju obok- stwierdzili, że jest strasznie dla nich drogo. 
Najdroższe jest mięso, a warto przypomnieć, że mięsa do Czarnogóry wwieźć nie wolno. Warzywa i owoce są przepyszne.

Pomidory- 0,42 eur/kg
Arbuz- 0,40 eur/kg (w jeden dzień kosztował nawet 0,19/kg!)
Pierś z kurczaka-7,90 eur/kg (ponad 32 zł.... dwa razy drożej, niż u nas)
Tuńczyk w puszce- 0,70
Salami (12 plasterków)- 2,2
Cola 2 l- 1,19
Mała kawa Necsafe- 3
Masło- 2,80 
Margaryna (250 gram)- 0,99
Ciastka (pyszne, 12 sztuk)- 0,87
Ciastka inne 125 gram- 1,35
Chleb- 0,80
Chleb tostowy- 0,90
Napój 2 l niegazowany- 1,29
Woda mineralna niegazowana- 0,70
Rogaliki croisant- od 0,24 do 0,96, wszystkie ta sama waga
Boczek surowy- 9,90 eur/kg
Ser zółty- 12 eur/kg (a nie był to drogi ser, raczej zwykły...)
Mydło Dove kostka- 1,19
Frytki mrożone 2 kg- 2,99 
Olej mały- 1,20
Piwo lokalne w puszce- 0,99


Najdroższa była wołowina- chyba to była wołowina :D Nie kupowałam, więc nie mam na rachunku nazwy, by sprawdzić. Zdecydowanie taniej wychodziły ośmiornice :)


Fajna sprawa- wydaje się, że nie kantują, że coś jest "w promocji", przynajmniej w markecie Voli. W jeden dzień za colę zapłaciłam 1,49, na kolejnych zakupach 1,19- na rachunku były podane obydwie ceny, przed obniżką i aktualna. 

Jedzenie na promenadzie, w knajpkach i budkach.
Moim okiem, tańsze niż w polskich kurortach. Kebabów nie jadłam, ale ich ceny na promenadzie zaczynały się od 2 euro. Małe frytki czy kawałek pizzy- od 1 euro. Lody gałkowe (3 gałki, czasem 5 mniejszych lub więcej!)- 1 euro. Tacka usmażonych krewetek- 3 euro. Pieczona lub gotowana kolba kukurydzy- 1 lub 1,50. Cevapi- bułka z ich własnym, całkiem smacznym mięskiem, takie kiełbaski- od 4 euro. Pizza cała- od 4 euro średnia. 

Restauracje. 
Ciężko powiedzieć, bo restauracja restauracji nierówna :) Ceny podobne do polskich, może trochę droższe, ale jedzenie lepsze i wydaje mi się, że przyrządzone z większą starannością. gdy kelner usłyszy, że jesteśmy z Polski, z dużym prawdopodobieństwem opowie historyjkę o swojej byłej dziewczynie- Polce, najczęściej Monice z Krakowa :D

Paliwo 
W całym kraju ta sama cena. Nie trzeba polować na niższe ceny, bo są regulowane odgórnie. Fajna rzecz!
Prawie przez cały pobyt była cena (za 95kę) 1,37- pod koniec spadła na 1,35. Ropa- 1,27. Eko jest uważana za dobrą stację. Warto zauważyć- stacja czynna od 6 do 22!


Wakacje w Czarnogórze samochodem Czarnogóra lato
Ceny paliw w Czarnogórze.


Atrakcje
Leżaki na plaży- ceny różne. Czasami znajdziemy plaże, gdzie da się leżeć na własnym ręczniku czy macie, ale większa część wybrzeża to plaże urządzone, za których korzystanie musimy zapłacić. Za kilka euro otrzymujemy leżaki z parasolem, czasem jeszcze z małym stoliczkiem między nimi. Na takich plażach obsługa sprząta, zazwyczaj jest ratownik i jakiś bar. Oczywiście są także przebieralnie, natryski i toalety.

W Sutomore jest kilka takich plaż, jedna przy drugiej. Na każdej cały dzień muza gra tak, jak na dobrej dyskotece :) Jeśli ktoś chce w spokoju i ciszy powylegiwać się na mało uczęszczanej plaży, to musi się nagimnastykować i po prostu znaleźć gdzieś dalej mało uczęszczany fragment lub wsiąść w samochód i pojechać gdzieś indziej. W Sutomore ceny za taki zestaw leżakowy to ok 8 euro za dzień. Podkreślić jeszcze raz muszę, że sutomorskie plaże są mocno oblegane, zarówno na części z płatnymi leżakami, jak i na bezpłatnym fragmencie. 

Na Wielkiej Plaży w rejonie Ulcinj jest zdecydowanie mniej tłoczno, leżaki  są w większych odstępach i plaża jest szeroka, więc za pasami leżaków są zlokalizowane boiska do siatkówki plażowej i różne tego typu atrakcje. W oddali są parkingi. Plaż na wybrzeżu od Ulcinj do samej Albanii jest mnóstwo, każdy znajdzie coś fajnego, bardziej "imprezowegolub spokojniejszego. My bylismy na "Coco beach" i płaciliśmy  5 euro za leżaki. Trafił nawet się nam wolny w pierwszym brzegu od morza, ale pewnie dlatego, że tego dnia było dość wietrznie więc mało ludzi, bo morze było niespokojnie i ratownicy ostatecznie wywiesili czarne flagi, zakazujące kąpieli. 
W rejonie wyspy Sveti Stefan leżaki są kilkurtonie droższe. Jeśli ktoś chce zapłacić 50 euro, może liczyć na dostrzeżenie jakiejś gwiazdy Hollywood lub wypoczywającego miliardera :)

Wakacje w Czarnogórze samochodem Czarnogóra lato
Plaża piaszczysta za miejscowością Ulcinj. 

Parasailing- w Sutomore 30 euro, ale startuje się w średnio komfortowych warunkach, mianowicie z pozycji stojącej, na brzegu. Łódź zaczyna się rozpędzać, my musimy zacząć biec, co nie jest łatwe w wodzie, w dodatku z kamyczkami pod stopami. Jak już ma się pewność, że zaraz wywalimy się w tej wodzie, zaczyna się na szczęście podnoszenie. Zabawa jest bardzo krótka, trwa może 4 minuty całość, moim zdaniem bardziej ciekawe wydaje się to obserwując z brzegu, niż lecąc. Ląduje się do wody. 
W Budvie na każdej chyba łodzi startuje się z wygodnej pozycji siedzącej- z łodzi. Na łódź także się ląduje, więc nie ma się kontaktu z wodą (chyba że załoga uzna, że w ramach atrakcji nas zanurzy :D ). Jest drożej- od 40 euro, ale jest nawet opcja z nagraniem sobie lotu, bo do szelek dopięta jest kamerka gopro. Zastanawiam się teraz, czy nie pomyliłam cen- że w Sutomore kosztuje 40 euro, a w Budvie od 50. Niestety, nie mogę sobie tego przypomnieć.

Skutery- chyba wszędzie są drogie, w Polsce również. Za półgodzinne szaleństwo w wytyczonym rejonie (w tym szybki kurs obsługi, więc ok. 25 minut śmigania) dla dwóch osób (na dwóch skuterach) musimy zapłacić parę stówek- w Budvie wychodziło 120 euro. 

Taxi boat- z Sutomore do Plaży Królowej, dostępnej tylko z morza- 3,5 euro. Fajna sprawa. Płynie się o której się chce (wskazanych jest chyba 6 godzin wypłynięcia), wraca się po paru godzinach, także do wyboru. kursuje kilka małych łodzi, trzeba pilnować, którą się przypłynęło :)

Rejs kilkugodzinny z Sutomore do Budvy przez Petrovac i z dwugodzinnym opalaniem na Plaży królowej- 10 euro. WARTO!

Wycieczki autokarowe- dla osób bez samochodu to jedyna opcja, by zwiedzić kraj. Wiele miejsc do wyboru, o czym informują plakaty i wywieszki przed organizującymi wyjazdy biurami. Budva, Kotor, Monastyr Ostrog, spływ Tarą, objazdówka wzdłuż Zatoki, Jezioro Szkoderskie. Cen dokładnie nie pamiętam, bo nie korzystamy ze zorganizowanych wycieczek, ale od 20 euro wzwyż. Najdrożej chyba wychodził spływ Tarą- 65 euro od osoby, w tym dojazd, spływ i kolacja. 

Dla każdego coś miłego :)
Nadal uparcie twierdzę, że najlepiej jechać samochodem i zobaczyć wszystko we własnym tempie, wg własnego planu i upodobań. 

poniedziałek, 28 lipca 2014

Boka Kotorska, Kotor- trasa widokowa

Czy można być w Czarnogórze i nie widzieć Zatoki Kotorskiej? Nie!
Uważam, że jest to jeden z solidnych punktów wycieczkowych podczas pobytu w tym kraju. 

Są dwa sposoby na dojazd do Zatoki - mówię o dojeździe z południa Czarnogóry. Pierwszy- prosty: kierować się na Tivat główną drogą. Druga opcja jest o wiele bardziej ciekawa: jadąc przez Park Narodowy Lovcen możemy podziwiać jego piękno, możemy podjechać do Mauzoleum i z punktu widokowego obejrzeć panoramę okalających go gór, i najważniejsze- do samej Zatoki (do Kotoru np.) zjedziemy jedną z najpiękniejszych widokowo dróg w Czarnogórze. 
Czyż już sam rzut oka na mapę nie powoduje chęci dołożenia kilometrów dla pokonania takiej trasy? Taki piękny zygzak kusi :)

My każdorazowo pokonywaliśmy z przyjemnością drogę serpentynową, czyli z góry w dół, w stronę Zatoki,  do Kotoru. 
Samej Zatoki nie objechaliśmy w całości, w tym roku taki mamy plan na jedną z wycieczek. 
Uważam, że warto się tam wybrać dwukrotnie- raz, by przejechać przez Lovcen i zwiedzić Kotor, drugi raz, prostą  drogą na Tivat, przed lotniskiem odbić w lewo i kierować się w stronę Miristy (by móc zobaczyć Blue Cave i ruiny), a później już jechać dalej i cały czas poruszać się wzdłuż Wybrzeża, mając po lewej wody Zatoki.  Znowu na Tivat, przez Kotor, Risan do Herzeg Novi, gdzie można promem "wrócić się" na skróty wraz ze swoim samochodem do Tivatu. My kochamy zarówno jazdę samochodem, jak i rejsy, więc będzie nam ciężko zadecydować, którą opcję wybrać- rejs czy wkoło :) Trzeba liczyć się z tym, że na prom może być spora kolejka, co wcale naszej podróży nie skróci.

Ważnym punktem wycieczki wzdłuż Boki jest na pewno Błękitna Grota- Blue Cave, Plava Spilja. Tam zamierzamy wpłynąć i zanurkować. Błękitna Jaskinia jest ewenementem na skalę światową- tutaj mogę jedynie odesłać do google, bo nie chcę kopiować tych informacji, a własnych zdjęć jeszcze nie posiadam.

Nie tylko Blue Cave jest atrakcją tego rejonu. Cały półwysep Lustica jest  najbardziej "dzikim" i nieskomercjalizowanym fragmentem czarnogórskiego wybrzeża. Piękne są plaże, roślinność, jest także coś dla miłośników zwiedzania- piękne ruiny i monastyry, nawet zlokalizowane na wyspie.

Ale to jest plan do dokładnego zrealizowania na ten rok, powróćmy do tych już zrealizowanych. 
Trasa przez Lovcen wiedzie wąskimi drogami, jednak nie ma na nich dziur czy jakichś niespodzianek. Są za to piękne góry. 


Piękne góry, dawne fortyfikacje, stare, kamienne domy. Od czasu do czasu można spotkać taki widok....

Jadąc tymi uroczymi drogami warto zatrzymać się w samym Parku Lovcen, gdzie można nie tylko pospacerować wśród przyrody czy zrobić sobie mały piknik, ale także zaczerpnąć trochę wiedzy o historii kraju i jego władcach.

Na pewno polecam wizytę w Mauzoleum Piotra II Petrowicia- Niegosza, znajdującym się na szczycie Jezerskim ( 1 660 m n p m). 
Do samego Mauzoleum prowadzą nas schody- najpierw wśród drzew, a później w wśród skał, kamiennych murów i w wydrążonym w skale tunelu. 

Nie mieliśmy szczęścia, bo okazało się na szczycie, że Mauzoleum jest nieczynne, ale zgodnie z napisami na tablicy, prace miały się zakończyć jesienią ubiegłego roku, więc tego lata można zwiedzać. Wstęp, jeśli dobrze pamiętam, 3 euro.
  

Za Mauzoleum znajduje się taras widokowy, skąd rozpościerają się przepiękne widoki na okalające góry. Cieszę się, że nie zwinęliśmy się stamtąd wraz z pierwszymi maleńkimi kropelkami deszczu- zaczelo kropić, ale przeczekaliśmy i było warto :) Spędziliśmy tam z godzinę, by później dalej ruszyć w stronę Kotoru.

Dalsza trasa jest naprawdę piękna, jedna z naszych ulubionych :)




Z każdym  kilometrem w stronę Zatoki  droga robi się coraz ciekawsza. 




Na pewno jest to jedna z najbardziej malowniczych i pięknych tras w Montenegro.






Im bliżej Zatoki, tym więcej zakrętów. 




Zakręty są ponumerowane, więc wiemy, ile drogi jeszcze przed nami. 





Co jakiś czas znajdują się na poboczach punkty, w których można popodziwiać widoki, a nawet siąść na ławeczce i spędzić tam dłuższą chwilę. 



Im niżej, tym bardziej widoczne statki i motorówki na wodach Zatoki. 




Co chwila mijamy turystów spoglądających z podziwem na fiordy i taflę wody.



Docierając na sam dół możemy albo jechać "na objazdówkę" wzdłuż Boki, albo zwiedzić Kotor. A jest co oglądać! 






Ruiny starego miasta unoszące się na zboczu skał, wąskie uliczki wyłożone kamieniem, błyszczącym się od milionów stóp... Można skusić się na kolację w jednej z dziesiatek małych restauracji w okolicach starego miasta. 






Coś dla miłośników kotów- w Kotorze ich pełno, jak sama nazwa wskazuje :) 
  Wylegują się na błyszczących uliczkach, siedzą na wystawach, wchodzą do sklepików... są wszędzie. 




Kotor jest pięknym miastem, wartym odwiedzenia i poświęcenia mu kilku godzin. A w połączeniu z atrakcyjnym położeniem nad Zatoką  i widokowym dojazdem staje się miejscem, do którego wrócę i w tym roku po raz kolejny. 




Pozdrawiam, kolejny post już z Czarnogóry lub po powrocie do domu :)

wtorek, 1 lipca 2014

Alkohole, trunki i imprezy w Czarnogórze

Dzisiaj trochę o alkoholach, jakie dominują w Czarnogórze, a trochę o wieczornych imprezach, które czasem z alkoholem są powiązane ;)
Nie będę rozpisywać się o alkoholach znanych w większości krajów, popularnych, czyli dostępnych również i w Czarnogórze, a wyłącznie lokalnych trunkach. W Czarnogórze królują piwa, wina i rakije.
Idąc od najsłabszych....

Piwo! 

Odnośnie piw rozpocznę od ciekawostki piwnej.
Wiadomo, piwo ze szkła jest znacznie lepsze, niż puszkowe lub z plastikowych butelek. Ale aby takowe piwo w Czarnogórze kupić, jest to nie lada wyczyn. Dlaczego? Bo aby kupić pierwsze, trzeba mieć butelkę na wymianę! Tylko skąd ją wziąć? Nie pomoże tłumaczenie w sklepie, że zapłacimy tą kaucję, abo że zaraz oddamy butelkę. Nie i koniec. Albo jest butelka, albo nie ma browara :)

Nas problem ominął- właściciele naszego pensjonatu mają na parterze bar/restaurację, więc kupiliśmy sobie u nich bez żadnego problemu zimne piwka zaraz po przyjeździe i dokonaliśmy małego przywłaszczenia butelek ;) Tym samym startowy pakiet czterech pustych załatwił sprawę.
Może jest to jakaś metoda: zamawiać w lokalach piwo bez przelewania do szklanek, potem za pazuchę butelkę i w nogi hahaha nie próbowałam :)
Do Czarnogóry samochodem Wakacje Sutomore Blog podróżniczy
Zimne Niksicko zaserwowane tuż po wyjściu z samochodu, po 22 godzinnej podróży :) Zdjęcie z własnego instagrama.

W każdym sklepie jest pełno lokalnych piw (innych także). Butelkowe, puszkowe i w dużych, plastikowych butelkach, które wychodzi najtaniej. My nie gustujemy w „zwykłych” piwach (pijamy smakowe/ portery, dojrzewające itd.), ale raz- na wakacjach trzeba degustować lokalne marki, dwa- na upały nie trzeba nie wiadomo jakiego wybornego smaku dla samego ugaszenia pragnienia, więc piliśmy schłodzone Niksicko i było całkiem ok.
Niksicko jest piwem produkowanym w Niksicu. Jest kilka rodzajów, my pijamy zwykłe, ciemne, limonkowe i grejfrutowe (moje ulubione).
Serbowie, z którymi zaprzyjaźniliśmy się rok temu, uważają że Niksicko jest średnie i pili serbskie piwo Lev oraz Jelen, aczkolwiek sądzę, że ich opinia była podyktowana względami patriotycznymi, nie smakowymi ;)
Alkohole w Czarnogórze LOVE Montenegro
Czarnogórskie piwo Niksic. 

Ceny piwa lokalnego są trochę większe, niż piw popularnych w Polsce. Za jakieś Tyskie, Kasztelana czy inne „zwykłe” piwo płacimy poniżej 3 zł. Tam ceny zaczynają się od około 80 centów, więc ponad 3 zł. Taniej raczej nic nie znajdziemy, a i tak mówimy o piwach w puszcze. Z drugiej strony, ceny piw w sklepie są praktycznie takie same, jak na promenadzie, więc nie ma sensu obkupować się w markecie.
Na imprezach piw także mamy spory wybór (nie tylko piw! Najlepsze łiskacze, pyszne driny i shoty, na co kto ma ochotę).  Piwo lane- miejscowe, butelkowe- raczej „obce”. My w klubach pijaliśmy Tuborgi, duńskie o ile kojarzę. Małe butelki, dość drogie + napiwek, więc imprezy mogą wychodzić drogo ;) 
Zauważyłam także, że Serbowie, mimo iż są narodem raczej biednym, nie żałują na napiwki tak, jak Polacy, i jest to dla nich oczywista oczywistość, by z kelnerem w dyskotece pogadać i mu napiwek zostawić. Nie wiem, czy wszyscy tak robią, ale nasi współtowarzysze imprez właśnie tacy byli. O samych Serbach (którzy stanowią większość spośród odwiedzających Czarnogórę turystów) napiszę w odrębnym poście.

W Polsce za picie piwa na ulicy czy plaży można zarobić mandat, a i tak jest to nagminne. Jak jest w Czarnogórze- nie wiem. Chyba wolno je pić, skoro jest sprzedawane wzdłuż całej plaży? :)
My płynąc w rejs wycieczkowy na sąsiednią plażę, dostępną tylko od strony morza, kupowaliśmy na promenadzie z lodówki zimne piwa i zabieraliśmy je ze sobą, ale mówię tu o ilości jedno na głowę, a nie po 10 by się nawalić do słońca :D Raczej nie zaobserwowałam picia na plażach w dużych ilościach czy ostentacyjnie, tak jak to jest nad Bałtykiem.
Gdy głębiej się nad tym zastanawiam, to chyba nie widziałam żadnego człowieka idącego promenadą z browarem w ręce! Nie spotkałam tam także żadnej grupki podchmielonych osób po imprezie. Żadnych zaczepek późno w nocy, żadnych krzyków itd.

Ogólnie imprezy i dyskoteki w Czarnogórze to dziwna sprawa!
Za pierwszym razem jakoś nie rzucało mi się to w oczy tak strasznie, jak w zeszłym roku.
Cała promenada w Sutomore, gdzie nocujemy, obsiana jest dyskotekami- na wolnym powietrzu, jedna przy drugiej, zorganizowane na zasadach naszych „ogródków piwnych”, tak bym to nazwała. „Dyskoteki” oddzielone są od siebie prowizorycznymi ścianami, ale dźwięk się nie miesza, będąc w środku. Na zewnątrz mamy za to kakofonię masakrycznie głośnej muzyki, ale ja bardzo lubię ten klimat nocnej promenady :)
W dzień w takiej „dyskotece” można w ciszy usiąść i coś przekąsić lub się napić, bo za dnia jest barem lub kawiarnią z normalnymi stolikami i fotelami. W nocy o ciszy tam nie ma mowy (dziwi mnie zawsze, jak niektórzy mogą się decydować na nocleg tuż nad promenadą!). Jest tak głośno, że pogadać się za bardzo nie da. I tu zonk- potańczyć też się nie da! Nie ma tu tzw. parkietu, tym samym miejsca do tańczenia. Wysokie stoliki barowe są ustawione tak ciasno, że po prostu stoi się przy nich, sączy alkohol i lekko podryguje, człowiek przy człowieku. Siąść też nie ma gdzie, bo nie ma stołków- w końcu po co siadać, skoro weszliśmy do dyskoteki? :D Bardzo specyficzne rozwiązanie, moim okiem bardziej nastawione na zyski ze sprzedawanego alkoholu i podryw, niż typową zabawę. Gdy zapytałam kolegów Serbów, czy u nich tak właśnie wygląda dyskoteka, chórem odpowiedzieli, że nie, bo u nich się normalnie tańczy!
Tutaj, żeby sobie iść potańczyć, trzeba iść do "zwykłej" dyskoteki czyli zamkniętego, typowego lokalu z biletem wstępu. Bilet można dostać od kelnera w którejś z tych „otwartych” dyskotek lub od hostess, których pełno na promenadzie. My mieliśmy wejściówki od kelnera, ale nie wiem czy to norma, czy trzeba mieć odpowiednio wysoki rachunek, lub być stałym klientem. Nie mam pojęcia, jak to się działo. Imprezowaliśmy z Serbami, może to dzięki nim :)
Piękne i skąpo odziane hostessy nocą na promenadzie zagadują i zapraszają na trunki do „swoich” klubów, przez 7 dni w tygodniu (do końca sierpnia, we wrześniu już jest po sezonie, ceny spadają nawet o połowę, ale i połowa mniej atrakcji). Tutaj brutalna rzeczywistość- hostessy zagadują i zapraszają do środka, dają karteczki- kupony i zaproszenia, ale przeważnie tylko przystojniakom i ładnym dziewczynom :)

Jest jeszcze jedna, ważna (szczególnie dla kobiet!) kwestia. Imprezy tutaj, mimo że przy plaży, nie są miejscem na stroje plażowe! Przeżyłam szok w pierwszy wieczór idąc ot tak sobie na spacer z myślą, że wejdziemy do któregoś lokalu. Najzwyczajniej w świecie tak nie pasowałam do towarzystwa, że odpuściłam tego dnia i musiałam naprędce kombinować wyjściową kieckę! :D Tak tak, upał, luz, plaża, morze... a tam wieczorem laski ubrane w niemalże wieczorowe kreacje, szpilki i kopertówki! :D Faceci są ubrani normalnie, czyli koszulka i spodenki (nie plażowe!) lub spodnie, ale dziewczyny ogarnia tam modowy szał i oczywiście, że można wyjść w spodenkach i topie, ale na pewno będzie się wybijało z tego towarzystwa wyglądem. Ja szpilki zawsze mam ze sobą więc i do Czarnogóry jedne upchnęłam w bagażniku, ale nie spodziewałam się, że będą niezbędne!


Koniec imprez, teraz wino ;)
Win pełno, najsłynniejszy i najpopularniejszy jest ich Vranac. Są różne, kapslowane, korkowane- w zależności od rocznika i co za tym idzie- ceny. Pijemy je na miejscu i nawet przywozimy trochę butelek do domu, dla siebie i kilka na prezenty, jeśli mieszczą nam się w aucie (mamy bardzo bardzo mały bagażnik, wypełniony po brzegi!). Wina można kupować i w sklepach, i na targowiskach od lokalnych handlarzy trunkami. Ba, można nawet skosztować przed zakupem! Ceny różne, są wina już za 1,70 euro, i warto podkreślić, że nie są one traktowane jak w Polsce jakieś jabole! Nie byłabym sobą, gdybym i takowego nie spróbowała. Czerwone było niedobre, bardzo cierpkie, a ja lubię słodycz w winie, za to białe było całkiem całkiem i nawet takie jedno zakapslowane przywiozłam do domu. Co kto lubi. Można potestować, bo ceny na to pozwalają, by wybrać swoje ulubione. Górnej granicy cenowej nie pamiętam :)


Jak już zaczęłam o lokalnych handlarzach i możliwości degustacji, płynnie mogę przejść do rakiji. W sklepach rakije są, ale na pewno nie takie, jak robią je Czarnogórcy dla siebie. Te, które możemy kupić u handlarza na targu, to jest coś pomiędzy. Prawdziwa rakija jest bardzo mocna! :D Mieliśmy okazję skosztować takiej u naszego gospodarza- mam wrażenie, że miała z 80% .
Poznaliśmy swego czasu na plaży podczas snurkowania Polaka, który przyleciał do Czarnogóry samolotem i wybrał się z nami autem na wycieczkę do Baru, na ruiny starego miasta. Po powrocie wszyscy usiedliśmy przed naszym pensjonatem i gospodarz poczęstował nas własną rakiją. Owy rodak, jak to Polak, chciał pokazać jaki to jest mocny w piciu  wysokoprocentowych trunków. Miejscowi popatrzyli z politowaniem, że chyba przecenia swoje możliwości, ale on ostro wychylił cały kielon rakiji..... W pierwszej chwili zrobił się biało- popielaty, później oblał się potem i zrobił się na dłuższą chwilę czerwony, ledwo łapiąc oddech ;)
Skusiliśmy się także na degustację na targu. Miła pani nalewała wszystkim do nakrętki, można było skosztować wszystkie dostępne smaki, a potem zakupić (lub nie). Trochę to obrzydliwe, pić po obcych ludziach, no ale uznaliśmy, że taki alkohol wypali wszystko, co ma wypalić i nabyliśmy litrową butlę rakiji pigwowej w cenie (jeśli dobrze pamiętam) 12 euro. Nie wiem, czy to tanio, czy nie, bo nie pytałam u innych sprzedawców.  Mamy jej część jeszcze w szafce do dziś, a kupiona została w sierpniu 2012! Zaopatrzyliśmy się też w przepyszny likier, na którego dnie pływały owoce, niestety zniknął po dwóch miesiącach oszczędnego podpijania... Kosztował 15 euro, bez targowania itd. Ogólnie nie zauważyłam w Czarnogórze żadnych możliwości zbijania z cen, jak to jest np. w Egipcie.  
Do Czarnogóry samochodem Wakacje Sutomore

"Pamiątki" z pierwszego pobytu w Czarnogórze w 2012. 

Prawdziwej rakiji nie wolno wywieźć z Czarnogóry. Na granicy celnicy nawet pytają, czy posiada się jakieś papierosy i rakiję. My mieliśmy ją upchniętą między ubraniami i wtedy akurat celnik nawet nam auta nie sprawdził, a poza samą rakiją mieliśmy na pewno przekroczone normy wywozu alkoholu. W ubiegłym roku byliśmy już dużo mniejszym autem i rakija po pierwsze by się nie zmieściła, a po drugie nie przepadamy za aż tak mocnymi trunkami, więc po co kupować kolejną, skoro jeszcze coś tam w domu stoi. Poza tym celnik na granicy  z Węgrami sprawdził nam dość dokładnie auto, więc możliwe, że skończyłoby się konfiskatą. Dziwne, że aż tak nas przetrzepali- na oko widać, że w naszym autku ledwo mieszczą się bagaże... Nawet nas ostukał po karoserii. Dlatego zawsze trzeba się liczyć albo ze stratą nadmiaru alkoholu, albo z koniecznością spożytkowania go na miejscu pod okiem celnika, w całości ;)

Ogólnie- moim zdaniem będąc na Bałkanach nie ma sensu kupować alkoholi znanych z Polski. Warto sprawdzić, co mają do zaoferowania miejscowi i poznać ich gusta i smaki, a także... dać im trochę zarobić :) 
Nie ma sensu też przesadzać z ich ilością, bo jest zbyt dużo pięknych miejsc, by musieć rezygnować z wycieczek samochodowych wskutek imprezy z poprzedniego dnia! :)

Do Czarnogóry samochodem Wakacje Sutomore


Piękno kanionu rzeki Pivy: turkus rzeki + wszechobecne tunele wykute w skałach.

sobota, 7 czerwca 2014

Witam! Do Czarnogóry samochodem. Samodzielny wyjazd.

Witam :) #1

Planując kolejny wyjazd do Czarnogóry uznałam, że może warto stworzyć jakiś zbiór informacji na temat tego pięknego kraju? W necie jest dużo informacji na temat Montenegro, ale często są nieaktualne, mało wiarygodne, pełne spamu i kryptoreklam właścicieli pensjonatów i pokoi do wynajęcia. Tutaj znajdziesz sprawdzone informacje i zdjęcia pochodzące z naszych prywatnych zasobów z wyjazdów, do kraju który już za pierwszym razem urzekł nas swoim pięknem. Morze + góry = połączenie idealne <3

Jeśli pojawią się pytania- proszę pytać, chętnie odpowiem. Nie jestem alfą i omegą w tym temacie, nie przejechałam jeszcze Czarnogóry wzdłuż i wszerz (na razie raczej wzdłuż :) ), ale postaram się jakoś pomóc.

Czy moja opinia jest obiektywna? Na pewno nie, bo jest moja :) Jednemu podoba się życie np. w Warszawie, dla innego byłaby to katorga. Kwestia wyboru. Jednak nie pałam bezzasadną miłością do Czarnogóry, a w pełni zasłużoną. Spotykam się czasami w internecie z krzywdzącymi opiniami na temat tego kraju, które często głoszą osoby, które nawet tam nie były :D

Ze swojej strony mogę z całego serca polecić Czarnogórę jako miejsce spędzenia swojego urlopu. Im wcześniej, tym lepiej- Czarnogóra nie jest JESZCZE tak skomercjalizowana jak jej sąsiadka, Chorwacja, i w tym także tkwi jej urok. Ceny z roku na rok rosną, w każdym kolejnym sezonie jest tutaj także więcej urlopowiczów i coraz trudniej będzie znaleźć nocleg "w ciemno", czyli jadąc bez jakiejkolwiek rezerwacji i szukać pokojów na miejscu, z możliwością ich obejrzenia i podjęcia właściwej decyzji.

Wakacje w Czarnogórze

Nasza miłość do Montenegro rozpoczęła się w 2012 roku, tuż po przekroczeniu jej granic, a nawet kilka kilometrów wcześniej. I trwa do dziś! <3
Zachęcam do odwiedzin i dyskusji :)