Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trasy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 grudnia 2014

Motoryzacyjnie o Czarnogórze

Witam po świętach! 

Poszło w boczki? ;) Mnie na pewno heheheh

Ciężko mi było zatytułować tego posta, bo nie jest tak do końca o motoryzacji. Jest o kilku kwestiach okołomotoryzacyjnych :)

Początkowo miałam plan, by zrobić zdjęcia samochodu z każdego napotkanego kraju, by widoczne były jego rejestracje- co miało pokazać, z jakich krajów ludzie przyjeżdżają do Czarnogóry. Ale przecież nie pojechałam na wakacje, by robić cały czas foty samochodom, więc pomysł odrzuciłam jako kiepski. 
My bardzo kochamy motoryzację, więc żadnym problemem było zrobić foty "przy okazji", zatem trochę i tak ich posiadamy :)
No to zaczynamy!


Rejestracje. 

Dzięki blachom łatwo stwierdzić, z jakiego kraju ludzi najwięcej przyjeżdża samochodem do Czarnogóry, aczkolwiek tutaj też bardzo łatwo się pomylić. Dlaczego? Spora ilość pojazdów na niemieckich blachach to bałkańscy emigranci, głównie Serbowie, którzy osiedlili się w Niemczech już ładnych parę lat temu, gdyż wyjechali z ojczyzny za chlebem. Poznaliśmy jedną taką rodzinę- wyjechali do Niemiec pod koniec lat siedemdziesiątych, do Czarnogóry przyjeżdżają na każde możliwe wolne. Opcji powrotu na stałe jednak dla siebie nie widzą, chociaż podkreślali, że złote czasy pod względem zarobków na obczyźnie już minęły. 

Z kolei wracając z wakacji przez Węgry, połowa (lub więcej!) właścicieli samochodów z niemieckimi numerami to byli Turcy. Jeden rzut oka na samochód, a dokładnie na jego pasażerów i wiadomo, że "prawdziwi Niemcy" to nie są- ciemna karnacja, dodatkowo kobieta w abaji, ewentualnie odziana jakimiś chustami od stóp do głów. Na Węgrzech spotykają się podróżni wracający nie tylko z Czarnogóry i Chorwacji, i także z dalszych rejonów, m.in. Grecji i Turcji. Sądzę, że ci niemieccy Turcy wracali właśnie z ojczyzny, bo w Czarnogórze ich raczej nie widywaliśmy. 
Nie przesadzę pisząc, że stojąc w kolejce do bramek na autostradzie węgierskiej 3/4 samochodów miało numery naszych zachodnich sąsiadów. Było także sporo Francuzów, parę aut z Belgii i my jedni jedyny Polacy :)


Jeżdżąc po kraju spotkamy samochody pochodzące z różnych krajów.
Najwięcej jest oczywiście rejestracji serbskich i bośniackich, co jest naturalne ze względów geograficznych. Serbia dostępu do morza nie ma w ogóle, a Bośnia i Hercegowina otrzymała do Adriatyku  dostęp poprzez- pożal się Boże- jeden jedyny kurort Neum, więc obywatele tych krajów także jadą do Czarnogóry (mówię głównie o Serbach, którzy do Chorwacji nie chcą jechać ze względów historyczno- politycznych). 

Bardzo duża ilość podróżujących pochodzi z Niemiec. W beemkach, vw, mercedesach i audi. Cenią swoje :)

Dużo samochodów przyjechało ze Szwajcarii i Austrii. Tak samo jak w przypadku Niemców- zazwyczaj w dobrych, niemieckich furach. Sporo z nich jeździło x3, x5 i x6. Najlepsze porszaki zazwyczaj także były na szwajcarskich numerach.
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Korek w Budvie- przed nami Austriacy, Niemcy i Szwajcarzy.


Do Czarnogóry samochodem wybrało się także dość sporo Belgów, Holendrów, trochę Chorwatów. 


Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Kolejka przed przejściem granicznym w Hum. Na pierwszym planie- białe audi z Chorwacji.

Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Kolejka do granicy w Hum.

Widzieliśmy też kilka aut ze Slowenii. Bardzo mało aut z Wielkiej Brytanii. 


Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Mercedes należący do obywateli Belgii.

Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Na pierwszym planie- Słoweńcy, a tle- Niemcy.

Jak z daleka jakieś auto rzucało się w oczy, raczej byli to Rosjanie (np. w Hummerze czy najlepszym mercu, jaki dotychczas miałam okazję widzieć na żywo). Nie ma ich strasznie dużo, ale praktycznie pod każdym domem czy pensjonatem stoją auta z rosyjskimi numerami. Na mieście nie zauważyłam ich obecności, raczej sporadycznie. 
Muszę podkreślić, że wielu Rosjan posiada na czarnogórskim wybrzeżu swoje nieruchomości, na ogół są to najdroższe, najlepiej położone i najbardziej reprezentatywne posesje. Często mają nawet wywieszoną rosyjską flagę. Jest sporo hoteli należących do Rosjan- wszystko nowe i gołym okiem widać, że są to inwestycje warte grube miliony euro. Nie ma szans, by przejechać wybrzeże i nie natknąć się na ogromne billboardy A3 Group, która na potęgę inwestuje rosyjskie pieniądze w tych rejonach. Wypożyczając auto z dużym prawdopodobieństwem wypożyczymy je od rosyjskiego właściciela. 
Gdy płynęliśmy rejsem w okolicach półwyspu Lustica, naszą uwagę przykuła przepiękna nieruchomość na samym brzegu- wszystko w kamieniu naturalnym, powierzchnia mieszkalna musiała wynosić blisko tysiąc metrów... a był to "zwykły dom", nie pensjonat! Kapitan statku wyjaśnił, że dom należy do rosyjskich milionerów, którzy wykupują w tym kraju, co chcą, bo na wszystko ich stać. 
BMW z3, trochę zaniedbane, zaparkowane w rejonie Perastu,  przyjechało z Rosji

Spotkaliśmy zadziwiająco dużo samochodów z USA! Myślę, że ich liczba była porównywalna z ilością aut z polskimi blachami! To dopiero przygoda, przebyć tyle km! :) Spotkani Amerykanie byli otwarci, przyjaźni i dość głośni :)
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Obywatele stanu Nowy York podziwiali z pobocza drogi widok na wyspę Sv. Stefan.


Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Kolejne BMW i kolejni Amerykanie z NY
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Amerykanie ze stanu Ohio spotkani nad Jeziorem Szkoderskim.

Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Sympatyczna rodzina ze Stanów przebyła sporo km.


Sporadycznie natrafialiśmy na auta z Kosova. 


Polaków nie spotkaliśmy zbyt dużo. Myślę, że polskie auta moglibyśmy zliczyć na palcach obydwu rąk przez cały pobyt (poza Polakami w naszym pensjonacie, gdyż żona właściciela jest Polką, tym samym nasi rodacy zajmowali tam zawsze kilka pokoi. Na naszym domu jako jedynym był napis o noclegach po polsku). Ci Polacy, których właśnie w pensjonacie poznaliśmy, to super ludzie- mili, otwarci, chętni do integracji :)  Jadąc "do" Czarnogóry mijaliśmy się także w okolicy granicy w Hum z Polakami w kabrioletach (mercedesy jeśli db pamiętam)- panowie byli bardzo bardzo fajni ;) Serdecznie pozdrawiamy :D
Muszę niestety przyznać, że czasami postawa Polaków spotkanych na Bałkanach (i nie tylko, po drodze także) rozczarowuje... Może jesteśmy naiwni, ale widząc polskie blachy zawsze nam jakoś tak raźniej, jesteśmy chętni do rozmowy albo chociaż miłego przywitania się. Niestety, czasem traktowani jesteśmy przez to pozytywne nastawienie jak jacyś dziwacy! Patrzą na nas z byka i cisza. Spotkaliśmy polskie auta na stacji paliw w Bośni- oni prawdopodobnie już wracali z wakacji. Próbowaliśmy sympatycznie zagadać, ale zdawkowe odpowiedzi i lekceważące spojrzenia mówiły same za siebie. Wstyd, drodzy rodacy! 


Marki. 

W 2012 roku podstawowym samochodem Czarnogórców był golf II. Uważają oni, że są to auta wszechstronne i nie do zajechania, dlatego były co trzecim autem mijanym na ulicy. Teraz jest już inaczej. Golfów nadal jest dużo, ale mieszkańcy mają coraz lepsze auta i poczciwych dwójek i trójek jest zdecydowanie mniej. Co nie znaczy, że bardzo mało, co to to nie ;)
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Golf II jest nadal częstym widokiem na czarnogórskich drogach, choć jest ich coraz mniej.


Wśród odwiedzających Czarnogórę królują auta niemieckie, głównie droższe beemki (tak mi się wydaje, dokładnych statystyk nie posiadam :) aczkolwiek mogę się mylić, bo po prostu lubię ta markę i może zbytnio zwracałam na nią uwagę). Tyle fajnych beemek na jednym kilometrze drogi, ile tam można spotkać, nie widziałam jeszcze nigdzie. Głownie trójki i piątki, w tym kilka naprawdę wypasionych eMek, sporo z rodziny X. 
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Beemka i golf- chyba najczęściej spotykane auta w MNE,

Poza zwykłymi samochodami, parę razy trafiła się perełka. Mieliśmy okazję minąć się także z "ogórkiem".
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra



Jadąc w stronę Albanii systematycznie zwiększa się ilość mercedesów, które z tego co wiem są podstawowym pojazdem na albańskich drogach. 
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Mercedes, królujący na albańskich drogach- tu: zaparkowany pod czarnogórskim domem.

Spotkaliśmy kilka razy dziwne pojazdy, dostosowane do swoich aktualnych zadań. 
do Czarnogóry samochodem Sutomore Pterovac Perast
Wołga- taxi, obsługująca turystów wzdłuż Wielkiej Plaży

Udało nam się uchwycić kilka naprawdę pięknych i drogich fur. Oczywiście to ułamek tego, co można w Czarnogórze spotkać na żywo.
BMW z3 Aston Martin vantage Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Niesamowita felga Astona Martina a w tle roadster bmw z otwartym dachem, stojący w przystani jachtowej.



Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Dla wielu- auto marzeń. W dodatku- zaparkowane w okolicy marzeń!


Aston Martin Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Aston Martin Vantage zarejestrowany w czarnogórskiej stolicy- Podgoricy. 
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra MASERATI
Maserati z charakterystycznym trójzębem.


Poza drogimi i wypasionymi samochodami można było spotkać różne, rozkoszne maleństwa, które doskonale dawały sobie radę na czarnogórskich serpentynach. Czasem wyglądały tak, jakby zaraz miały się rozsypać (dwa takie spotkaliśmy nad Jeziorem Szkoderskim- stały zaparkowane na poboczu, niczym porzucone graty. Po chwili przecieraliśmy oczy ze zdumienia widząc, że te pojazdy nie tylko odpalają, ale i zasuwają po zakrętach nad przepaściami niczym rakieta).


Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Zastava przyjechała z Belgradu.

wyjazd z polski do Czarnogóry Sutomore 2015 Bar Budva
Po lewej stronie- poczciwy maluch.


Ceny paliw. 

Cała Czarnogóra ma jednakowe ceny paliw, więc bez sensu jest omijanie stacji licząc, że na kolejnej będzie taniej- nie będzie! Ceny są odgórnie regulowane przez rząd i w calutkim kraju jednakowe. Gotówka zbędna, zresztą na całej trasie w każdym kraju za paliwo płaciliśmy kartami. Najdroższe paliwo było na Węgrzech. Najtańsze w Bośni. 

Jakie auto widać na poniższym zdjęciu?
Taaak! Golf! ;)
Do CZarnogóry samochodem atrakcje ceny
Stacja paliw w Barze. 

Bezpieczeństwo drogowe w kraju.
Na czarnogórskich drogach nie ma co szaleć, chociaż czasem ma się na to ochotę ;)  Policja stoi dość często. Jest szansa na pobłażliwość :)
Na pewno trzeba uważać na rondach!

Na serpentynach należy zachować wyjątkową czujność. Ostrzejsze trasy nie są polecane osobom o słabych nerwach i kiepskich umiejętnościach za kierownicą!
Jadąc po górskich terenach należy uważać na zbocza gór- czasami ze ściany może oderwać się kamień. W tym roku w jednym miejscu droga była nieprzejezdna, gdyż oderwała się spora masa skalna. Odpowiednie służby jeszcze nie zdążyły zareagować, zatem sprawa musiała być świeża- drogę pokonywało się poboczem. 

Drogi są dobre i dobrze oznakowane. Nie ma dziur! Odzwyczailiśmy się tam od jeżdżenia "po polsku", czyli ze wzrokiem wlepionym przed siebie, wyszukując dziur. Bez problemu można podziwiać widoki, zamiast obawiać się urwania koła :)
Oczywiście są wyjątki, ale w przypadku bardzo mało uczęszczanych dróg, gdzie nie ma szans trafić omyłkowo. My nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy takie trasy mogli ominąć! Nie będę na razie pisać nic więcej w tej kwestii, może napiszę kiedyś posta w tej tematyce- "trasy dla samochodowych hardkorów" :)

Podsumowując: można podziwiać widoki i nieźle pocisnąć, ale w niektórych przypadkach koniecznym jest zachowanie dużej ostrożności ze względu na wąskie drogi, skarpy bez zabezpieczenia, kamienie i ... chęć szaleństwa wywołanego przez extra widoki i adrenalinę ;)

Warto wspomnieć, że wzdłuż drogi można natknąć się na tablice przypominające o tragediach, jakie miały miejsce w danej lokalizacji. 


Sutomore 2015 Bar Dobra Voda Budva Petrovac
Pomnik w rejonie przejścia granicznego Czarnogóra- Serbia, upamiętniający tragedię autokaru, który wpadł do rzeki


Widoki z drogi. 
Tutaj nie ma co pisać, wystarczy wrzucić trzy "pierwsze lepsze" zdjęcia i wszystko jasne :)

Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra jezioro szkoderskie
Wąska droga wzdłuż Jeziora Szkoderskiego

bmw czarnogóra 2014 samochodem
Droga w kanionie Pivy

Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Droga wzdłuż wybrzeża, gdzieś między Sutomore a Budvą


niedziela, 9 listopada 2014

Zwierzaki w Czarnogórze

Dzisiaj pokażę Wam parę fotek zwierząt, jakie można spotkać w Czarnogórze. 
Kraj posiada baaaardzo piękną i bogatą florę i faunę. 

Dzisiaj skupię się na faunie, bo muszę przyznać wprost, że mam mało zdjęć zrobionych typowo dla uchwycenia roślinności- zazwyczaj znajduje się ona w tle. Może któregoś dnia przeszukam zasoby i znajdę takie fotki, które wprost ukażą piękno i niezwykłość czarnogórskiej flory. Wspomnę jedynie, że nigdy wcześniej nie widziałam, aby obok siebie rosły lasy sosnowe, palmy, winorośle i drzewka oliwne. Tam jest to normalne. Dla nas dziwnym także jest zerwanie pomarańczy z drzewa- tam pomarańcze i mandarynki ludzie posiadają we własnych ogrodach. Nasi gospodarze mieli właśnie mandarynki (były niestety jeszcze zielone do naszego wyjazdu), figi i przepyszny winogron (moim zdaniem- najlepszy jaki jadłam, wg nich- jeszcze niedojrzały!). Jeżdżąc w rejonach Jeziora Szkoderskiego czy po Pólwyspie Lustica łatwo dostrzec granaty rosnące na drzewkach. Gaje oliwne i winnice zajmują bardzo rozległe tereny i pozwalają niejednemu Czarnogórcowi wyżywić rodzinę, zresztą sprzedawców win i owoców z własnych upraw spotkamy w całym kraju. Podobnie z arbuzami- z dróg widać "farmy" arbuzowe (np. w rejonie Ulcinj) i często obok nich zlokalizowane jest stanowisko sprzedaży, gdzie arbuzy stale polewane są wodą.        
Tyle o roślinach :)

Przejdźmy do zwierzaków.

O ile nie jest niczym nadzwyczajnym jest spotkać podczas (s)nurkowania ryby w przeróżnych kolorach i rozmiarach czy nawet rozgwiazdy, którym nie będę tutaj poświęcać miejsca, to zobaczyć dzikie konie czy żółwie- to już nie jest takim zwykłym wydarzeniem :) 
Z żyjątek morskich wspomnę o jeżowcach. 
W rejonach, gdzie dno morza jest piaszczyste, raczej ich nie spotkamy, bo przyczepiają się do kamieni, ale gdy zamierzamy nurkować czy korzystać z uroków morza w miejscu, gdzie dno jest skaliste- trzeba uważać. Bliskie spotkanie z taką jeżową kulką kończy się dla nas boleśnie. Ja do dziś mam w płetwach kilka ich kolców. Skoro wbiły się w sztywny plastik porządnej płetwy, łatwo sobie wyobrazić, jak kończy ludzka stopa po nadepnięciu na jeżowca. Dużo ludzi nosi buty do wody. My nie, choć uwielbiamy dno skaliste i zazwyczaj na takie plaże chodzimy, ale często korzystamy z płetw albo po prostu patrzymy pod nogi (przejrzystość wody na to pozwala)- jednak i tak nie udało się w tym roku uniknąć nadepnięcia. Pierwszy raz mnie dorwał :D Bolało jak cholera, na szczęście chyba kolec sam szybko wyszedł. Po kilku godzinach nic nie czułam, choć czarny cieniutki kolec dalej znajdował się pod moją skórą. Ale wiem, że taki kolec może dawać się we znaki kilka ładnych dni. 


Montenegro Czarnogóra  Sutomore Budva Atrakcje Czarnogóry ceny Adriatyk lovemontenegro

Jeśli już mowa o skalistym dnie, to warto podkreślić, że w rejonie skał łatwo spotkać kraba.  Kamienie na brzegu to ich naturalne środowisko. Bardzo szybko zasuwają!  


Montenegro Czarnogóra  Sutomore Budva Atrakcje Czarnogóry ceny Adriatyk lovemontenegro


Wody Adriatyku w rejonie wybrzeża Montenegro to także bardzo dobre warunki dla małż. Tutaj upolowałam w Zatoce Kotorskiej omułka. Było ich mnóstwo! Ogólnie z Zatoce bez problemu znajdziemy miejsca, gdzie wprost z wody możemy na kilogramy zakupić do samodzielnego przyrządzenia takie małże. Z daleka widać miejsca ich połowów- na wodzie unoszą się specjalne sznurki, beczki i pojemniki. Możemy także wyłowić je z wody samodzielnie- nasi sąsiedzi z Polski z jeden wieczór zaprosili nas na swój taras na kolację, gdzie zaserwowali przepyszne omułki, które znaleźli tego samego dnia niedaleko naszego miejsca zamieszkania.  


Montenegro Czarnogóra  Sutomore Budva Atrakcje Czarnogóry ceny Adriatyk lovemontenegro


Podziwiając muszelki na plaży pamiętajmy, że taka muszla może nadal zawierać mieszkańca! Byłam bliska zawału serca gdy z mojej pięknej muszelki nagle wyłoniły się szczypczyki i muszla zaczęła zwiewać w stronę wody :D Ta sytuacja później zdarzyła mi się jeszcze raz, gdy leżąca sobie na stoliku piękna "muszla" nagle mnie chciała dziabnąć, gdy oglądałam wyłowione skarby  ; )


W Czarnogórze bliskie spotkanie ze zwierzakiem może i zwykłym, ale w niezwykłych okolicznościach raczej się zdarzy- my dziko żyjące konie widzieliśmy podczas każdego pobytu. Pierwszy raz spotkaliśmy je wjeżdżając do Sutomore szukając noclegów... wyjadające jedzenie ze śmietnika stojącego między blokami mieszkalnymi. Strasznie żałowałam wtedy, że nie zrobiłam im zdjęcia, ale tydzień później widziałam je chadzające wzdłuż ruchliwej drogi. 

W tym roku pięknego, białego konia spotkaliśmy na drodze na Półwyspie Lustica, gdy byliśmy na wycieczce i rejsie do Błękitnej Groty. Jedziemy sobie malowniczą drogą i nagle.... 


Montenegro Czarnogóra  Sutomore Budva Atrakcje Czarnogóry ceny Adriatyk lovemontenegro


Idzie sobie piękny biały koń. Poruszał się dostojnie i nic sobie nie robił w mijających go samochodów. Każdy kulturalnie go ominął, bez żadnego trąbienia itd. 


Montenegro Czarnogóra  Sutomore Budva Atrakcje Czarnogóry ceny Adriatyk lovemontenegro

Nie ma raczej opcji, by podczas pobytu w Czarnogórze nie spotkać na drodze krów, owiec, kóz bądź osła. Krowy jak to krowy, włażą na środek nawet w ostatniej chwili, można je spotkać nawet w środku miasta. 
Tutaj stadko kilku krów wtargnęło na jezdnię przy wjeździe do Sutomore. 

Montenegro Czarnogóra  Sutomore Budva Atrakcje Czarnogóry ceny Adriatyk lovemontenegro

Na szczęście merc za nami jechał dość wolno i także zdążył szanownym krowom zrobić miejsce na przejście.
Montenegro Czarnogóra  Sutomore Budva Atrakcje Czarnogóry ceny Adriatyk lovemontenegro

W rejonie Jeziora Szkoderskiego staliśmy w tym roku "w kozim korku". Kóz było mnóstwo, były uparte i nie miały ochoty przepuścić żadnego samochodu. Jechaliśmy jako pierwsi przez jakieś 7 minut, ale kozy wydzielały taki smród, że przepuściliśmy parę aut by postarały się skuteczniej je przegonić lub przyspieszyć ;) Nic to nie dało, inni kierowcy także nie mieli na nie żadnej metody, a trąbienie i dojeżdżanie im tuż za zadek nie dawało kompletnie nic. 


Montenegro Czarnogóra  Sutomore Budva Atrakcje Czarnogóry ceny Adriatyk lovemontenegro

Ostatecznie po blisko 15 minutach zlazły gdzieś w bok na rozjeździe, ale tylko dlatego, że pomógł im w tym miejscowy. Na szczęście, bo sznureczek aut liczył sobie z 10 albo trochę więcej pojazdów, było już dość późno a drogi w tym rejonie nie są bezpieczne do jazdy po zmroku (mieści się półtora samochodu i z jednej strony skarpa). 

Kilkanaście razy spotkaliśmy też osiołki. I takie, które wyglądały na dzikie, i udomowione. Ten na poniższym zdjęciu aż trząsł się ze strachu na nasz widok, więc zrobiliśmy mu fotkę z auta i szybko odjechaliśmy dalej. 


Montenegro Czarnogóra  Sutomore Budva Atrakcje Czarnogóry ceny Adriatyk lovemontenegro

Kilkanaście metrów dalej stała dalsza część oślego stada. Tu jakiś młodszy osobnik:
Love Montenegro Kochamy Czarnogórę Blog o Czarnogórze


Wracając znad Jeziora spotkaliśmy także żółwia. Najpierw widzieliśmy kilka żółwich zwłok, rozpłaszczonych do grubości papieru. Gdy już traciliśmy nadzieję na spotkanie żywego osobnika, trafił się jak ślepej kurze ziarno. Zatrzymaliśmy się, czekając na znajomych i zobaczyłam coś małego idącego po asfalcie. Byłam pewna, że to jeż, ale okazało się, że to żółwik :) 


Montenegro Czarnogóra  Sutomore Budva Atrakcje Czarnogóry ceny Adriatyk lovemontenegro

Żeby spotkać jakiegoś czworonoga nie trzeba było nawet jechać na wycieczkę- jeden ze zwierzaków odwiedził nas parę razy na tarasie w porze nocnej, usadawiając się przy lampie. 


Montenegro Czarnogóra  Sutomore Budva Atrakcje Czarnogóry ceny Adriatyk lovemontenegro

Czy takie spotkania nie są wyjątkowe? :)))


poniedziałek, 28 lipca 2014

Boka Kotorska, Kotor- trasa widokowa

Czy można być w Czarnogórze i nie widzieć Zatoki Kotorskiej? Nie!
Uważam, że jest to jeden z solidnych punktów wycieczkowych podczas pobytu w tym kraju. 

Są dwa sposoby na dojazd do Zatoki - mówię o dojeździe z południa Czarnogóry. Pierwszy- prosty: kierować się na Tivat główną drogą. Druga opcja jest o wiele bardziej ciekawa: jadąc przez Park Narodowy Lovcen możemy podziwiać jego piękno, możemy podjechać do Mauzoleum i z punktu widokowego obejrzeć panoramę okalających go gór, i najważniejsze- do samej Zatoki (do Kotoru np.) zjedziemy jedną z najpiękniejszych widokowo dróg w Czarnogórze. 
Czyż już sam rzut oka na mapę nie powoduje chęci dołożenia kilometrów dla pokonania takiej trasy? Taki piękny zygzak kusi :)

My każdorazowo pokonywaliśmy z przyjemnością drogę serpentynową, czyli z góry w dół, w stronę Zatoki,  do Kotoru. 
Samej Zatoki nie objechaliśmy w całości, w tym roku taki mamy plan na jedną z wycieczek. 
Uważam, że warto się tam wybrać dwukrotnie- raz, by przejechać przez Lovcen i zwiedzić Kotor, drugi raz, prostą  drogą na Tivat, przed lotniskiem odbić w lewo i kierować się w stronę Miristy (by móc zobaczyć Blue Cave i ruiny), a później już jechać dalej i cały czas poruszać się wzdłuż Wybrzeża, mając po lewej wody Zatoki.  Znowu na Tivat, przez Kotor, Risan do Herzeg Novi, gdzie można promem "wrócić się" na skróty wraz ze swoim samochodem do Tivatu. My kochamy zarówno jazdę samochodem, jak i rejsy, więc będzie nam ciężko zadecydować, którą opcję wybrać- rejs czy wkoło :) Trzeba liczyć się z tym, że na prom może być spora kolejka, co wcale naszej podróży nie skróci.

Ważnym punktem wycieczki wzdłuż Boki jest na pewno Błękitna Grota- Blue Cave, Plava Spilja. Tam zamierzamy wpłynąć i zanurkować. Błękitna Jaskinia jest ewenementem na skalę światową- tutaj mogę jedynie odesłać do google, bo nie chcę kopiować tych informacji, a własnych zdjęć jeszcze nie posiadam.

Nie tylko Blue Cave jest atrakcją tego rejonu. Cały półwysep Lustica jest  najbardziej "dzikim" i nieskomercjalizowanym fragmentem czarnogórskiego wybrzeża. Piękne są plaże, roślinność, jest także coś dla miłośników zwiedzania- piękne ruiny i monastyry, nawet zlokalizowane na wyspie.

Ale to jest plan do dokładnego zrealizowania na ten rok, powróćmy do tych już zrealizowanych. 
Trasa przez Lovcen wiedzie wąskimi drogami, jednak nie ma na nich dziur czy jakichś niespodzianek. Są za to piękne góry. 


Piękne góry, dawne fortyfikacje, stare, kamienne domy. Od czasu do czasu można spotkać taki widok....

Jadąc tymi uroczymi drogami warto zatrzymać się w samym Parku Lovcen, gdzie można nie tylko pospacerować wśród przyrody czy zrobić sobie mały piknik, ale także zaczerpnąć trochę wiedzy o historii kraju i jego władcach.

Na pewno polecam wizytę w Mauzoleum Piotra II Petrowicia- Niegosza, znajdującym się na szczycie Jezerskim ( 1 660 m n p m). 
Do samego Mauzoleum prowadzą nas schody- najpierw wśród drzew, a później w wśród skał, kamiennych murów i w wydrążonym w skale tunelu. 

Nie mieliśmy szczęścia, bo okazało się na szczycie, że Mauzoleum jest nieczynne, ale zgodnie z napisami na tablicy, prace miały się zakończyć jesienią ubiegłego roku, więc tego lata można zwiedzać. Wstęp, jeśli dobrze pamiętam, 3 euro.
  

Za Mauzoleum znajduje się taras widokowy, skąd rozpościerają się przepiękne widoki na okalające góry. Cieszę się, że nie zwinęliśmy się stamtąd wraz z pierwszymi maleńkimi kropelkami deszczu- zaczelo kropić, ale przeczekaliśmy i było warto :) Spędziliśmy tam z godzinę, by później dalej ruszyć w stronę Kotoru.

Dalsza trasa jest naprawdę piękna, jedna z naszych ulubionych :)




Z każdym  kilometrem w stronę Zatoki  droga robi się coraz ciekawsza. 




Na pewno jest to jedna z najbardziej malowniczych i pięknych tras w Montenegro.






Im bliżej Zatoki, tym więcej zakrętów. 




Zakręty są ponumerowane, więc wiemy, ile drogi jeszcze przed nami. 





Co jakiś czas znajdują się na poboczach punkty, w których można popodziwiać widoki, a nawet siąść na ławeczce i spędzić tam dłuższą chwilę. 



Im niżej, tym bardziej widoczne statki i motorówki na wodach Zatoki. 




Co chwila mijamy turystów spoglądających z podziwem na fiordy i taflę wody.



Docierając na sam dół możemy albo jechać "na objazdówkę" wzdłuż Boki, albo zwiedzić Kotor. A jest co oglądać! 






Ruiny starego miasta unoszące się na zboczu skał, wąskie uliczki wyłożone kamieniem, błyszczącym się od milionów stóp... Można skusić się na kolację w jednej z dziesiatek małych restauracji w okolicach starego miasta. 






Coś dla miłośników kotów- w Kotorze ich pełno, jak sama nazwa wskazuje :) 
  Wylegują się na błyszczących uliczkach, siedzą na wystawach, wchodzą do sklepików... są wszędzie. 




Kotor jest pięknym miastem, wartym odwiedzenia i poświęcenia mu kilku godzin. A w połączeniu z atrakcyjnym położeniem nad Zatoką  i widokowym dojazdem staje się miejscem, do którego wrócę i w tym roku po raz kolejny. 




Pozdrawiam, kolejny post już z Czarnogóry lub po powrocie do domu :)