Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urlop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urlop. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 listopada 2017

Ceny żywności w Czarnogórze

Witam :) 

Dostaję dużo pytań o ceny w Czarnogórze. Zarówno o ceny podstawowych dóbr, jakie nabywamy na urlopie, jak i cen noclegów. 
O noclegach na ogół się nie wypowiadam, bo można zarówno jechać do jakiejś małej kwatery po taniości bez klimy za 10 euro, jak i do hotelu z tarasem nad morzem, gdzie widok zapiera dech w piersiach, a nasz portfel będzie chudszy o kilkanaście tysięcy po kilkunastu dniach pobytu. Podobnie jak z jedzeniem na mieście- można iść na hamburgera za 3 euro, ale można i zjeść kolację w restauracji za 200 euro. Każdy woli coś innego, dlatego skupię się na cenach "zwykłych" rzeczy :) 

Dla zobrazowania- szybki post: wrzucę parę fot z widocznymi cenami podstawowych, często kupowanych rzeczy ze sklepów zlokalizowanych w  różnych rejonach  czarnogórskiego wybrzeża. 





























Ceny bywają zróżnicowane- o ile w marketach sieciowych różnice nie są duże, to za niektóre dobra płacimy bardzo różnie, w zależności od lokalizacji. Na jednej plaży komplet 2 leżaki + parasol  zapłacimy 8 euro, na innej 10, a w rejonie  Świętego Stefana i 75 eurasków ;) 

Ogólnie- żywność jest trochę droższa niż w Polsce, ale bardzo często smaczniejsza. Smak warzyw, owoców i wędlin jest nieporównywalny z naszymi- pychota, nieskażona taką chemią, jak u nas!





Post zawiera fotki już wcześniej publikowane na fb, ale z racji wielu pytań i trudności z odszukaniem ich tam, powieliłam je i tutaj. 

Pozdrawiam :) 


czwartek, 16 kwietnia 2015

Skrót pobytu w Czarnogórze 2014

Witam serdecznie :)

Plany wakacyjne się już krystalizują? Pora na to odpowiednia! 
Wkrótce znikną ostanie miejsca w najlepszych miejscówkach- jeśli ktoś zamierza jechać w szczycie sezonu- zatem polecam sprężać ruchy :)

Polecam, chociaż... sami rezerwacji żadnej nie mamy w tym roku :D Upatrzone miejsce- tak, ale z racji nowych zobowiązań zawodowych, nic jeszcze nie jest pewne, nawet termin naszego wyjazdu tego lata. Wiemy nawet, w którym chcemy być pokoju, ale nie mamy pojęcia, czy są tam jeszcze wolne miejsca ;) Wiemy za to, że widok z okien (cała ściana przeszklona!!!) jest nieziemski!

Czarnogóra bankowo będzie zaliczona i w tym roku, 2 tyg to absolutne minimum! 

Dla niezdecydowanych- polecam obejrzeć filmik. Trzy tygodnie wakacji zostały zamknięte w niecałych czterech minutach obrazu. Muzyka- bałkański hit z 2012 roku, kiedy to pierwszy raz odwiedziliśmy Czarnogórę i zakochaliśmy się z niej bez pamięci. 


Pozdrooo :)

wtorek, 31 marca 2015

Filmik z drogi- dojazd do Czarnogóry przez Bośnię


Witam :)


Film wrzuciłam na yt już jakiś czas temu, ale nie wiem jakim sposobem, zapomniałam umieścić go także tutaj. 

Film nakręciliśmy w sierpniu 2014 r., jadąc na kolejny 3tygodniowy urlop w tym pięknym kraju. 
W niecałych siedmiu minutach filmu ukazane są drogi (czasem bardzo wąskie i wyboiste, a czasem płaskie i szerokie, zawstydzające nasze polskie autostrady), którymi poruszamy się do samej granicy bośniacko- czarnogórskiej. Im bliżej Czarnogóry, tym piękniej. Zachęcam do obejrzenia całości, gdyż mniej więcej w połowie dopiero zaczynają się widoki, dla których warto zwiedzić Bałkany samochodem :)


Wkrótce zmontuję kolejne filmiki, bo materiałów do wyboru mam (delikatnie mówiąc) sporo ;)


Mam nadzieję, że zachęciłam kogoś z oglądających do odwiedzin przepięknej Czarnogóry :)

Pozdrawiam 

sobota, 27 grudnia 2014

Motoryzacyjnie o Czarnogórze

Witam po świętach! 

Poszło w boczki? ;) Mnie na pewno heheheh

Ciężko mi było zatytułować tego posta, bo nie jest tak do końca o motoryzacji. Jest o kilku kwestiach okołomotoryzacyjnych :)

Początkowo miałam plan, by zrobić zdjęcia samochodu z każdego napotkanego kraju, by widoczne były jego rejestracje- co miało pokazać, z jakich krajów ludzie przyjeżdżają do Czarnogóry. Ale przecież nie pojechałam na wakacje, by robić cały czas foty samochodom, więc pomysł odrzuciłam jako kiepski. 
My bardzo kochamy motoryzację, więc żadnym problemem było zrobić foty "przy okazji", zatem trochę i tak ich posiadamy :)
No to zaczynamy!


Rejestracje. 

Dzięki blachom łatwo stwierdzić, z jakiego kraju ludzi najwięcej przyjeżdża samochodem do Czarnogóry, aczkolwiek tutaj też bardzo łatwo się pomylić. Dlaczego? Spora ilość pojazdów na niemieckich blachach to bałkańscy emigranci, głównie Serbowie, którzy osiedlili się w Niemczech już ładnych parę lat temu, gdyż wyjechali z ojczyzny za chlebem. Poznaliśmy jedną taką rodzinę- wyjechali do Niemiec pod koniec lat siedemdziesiątych, do Czarnogóry przyjeżdżają na każde możliwe wolne. Opcji powrotu na stałe jednak dla siebie nie widzą, chociaż podkreślali, że złote czasy pod względem zarobków na obczyźnie już minęły. 

Z kolei wracając z wakacji przez Węgry, połowa (lub więcej!) właścicieli samochodów z niemieckimi numerami to byli Turcy. Jeden rzut oka na samochód, a dokładnie na jego pasażerów i wiadomo, że "prawdziwi Niemcy" to nie są- ciemna karnacja, dodatkowo kobieta w abaji, ewentualnie odziana jakimiś chustami od stóp do głów. Na Węgrzech spotykają się podróżni wracający nie tylko z Czarnogóry i Chorwacji, i także z dalszych rejonów, m.in. Grecji i Turcji. Sądzę, że ci niemieccy Turcy wracali właśnie z ojczyzny, bo w Czarnogórze ich raczej nie widywaliśmy. 
Nie przesadzę pisząc, że stojąc w kolejce do bramek na autostradzie węgierskiej 3/4 samochodów miało numery naszych zachodnich sąsiadów. Było także sporo Francuzów, parę aut z Belgii i my jedni jedyny Polacy :)


Jeżdżąc po kraju spotkamy samochody pochodzące z różnych krajów.
Najwięcej jest oczywiście rejestracji serbskich i bośniackich, co jest naturalne ze względów geograficznych. Serbia dostępu do morza nie ma w ogóle, a Bośnia i Hercegowina otrzymała do Adriatyku  dostęp poprzez- pożal się Boże- jeden jedyny kurort Neum, więc obywatele tych krajów także jadą do Czarnogóry (mówię głównie o Serbach, którzy do Chorwacji nie chcą jechać ze względów historyczno- politycznych). 

Bardzo duża ilość podróżujących pochodzi z Niemiec. W beemkach, vw, mercedesach i audi. Cenią swoje :)

Dużo samochodów przyjechało ze Szwajcarii i Austrii. Tak samo jak w przypadku Niemców- zazwyczaj w dobrych, niemieckich furach. Sporo z nich jeździło x3, x5 i x6. Najlepsze porszaki zazwyczaj także były na szwajcarskich numerach.
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Korek w Budvie- przed nami Austriacy, Niemcy i Szwajcarzy.


Do Czarnogóry samochodem wybrało się także dość sporo Belgów, Holendrów, trochę Chorwatów. 


Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Kolejka przed przejściem granicznym w Hum. Na pierwszym planie- białe audi z Chorwacji.

Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Kolejka do granicy w Hum.

Widzieliśmy też kilka aut ze Slowenii. Bardzo mało aut z Wielkiej Brytanii. 


Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Mercedes należący do obywateli Belgii.

Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Na pierwszym planie- Słoweńcy, a tle- Niemcy.

Jak z daleka jakieś auto rzucało się w oczy, raczej byli to Rosjanie (np. w Hummerze czy najlepszym mercu, jaki dotychczas miałam okazję widzieć na żywo). Nie ma ich strasznie dużo, ale praktycznie pod każdym domem czy pensjonatem stoją auta z rosyjskimi numerami. Na mieście nie zauważyłam ich obecności, raczej sporadycznie. 
Muszę podkreślić, że wielu Rosjan posiada na czarnogórskim wybrzeżu swoje nieruchomości, na ogół są to najdroższe, najlepiej położone i najbardziej reprezentatywne posesje. Często mają nawet wywieszoną rosyjską flagę. Jest sporo hoteli należących do Rosjan- wszystko nowe i gołym okiem widać, że są to inwestycje warte grube miliony euro. Nie ma szans, by przejechać wybrzeże i nie natknąć się na ogromne billboardy A3 Group, która na potęgę inwestuje rosyjskie pieniądze w tych rejonach. Wypożyczając auto z dużym prawdopodobieństwem wypożyczymy je od rosyjskiego właściciela. 
Gdy płynęliśmy rejsem w okolicach półwyspu Lustica, naszą uwagę przykuła przepiękna nieruchomość na samym brzegu- wszystko w kamieniu naturalnym, powierzchnia mieszkalna musiała wynosić blisko tysiąc metrów... a był to "zwykły dom", nie pensjonat! Kapitan statku wyjaśnił, że dom należy do rosyjskich milionerów, którzy wykupują w tym kraju, co chcą, bo na wszystko ich stać. 
BMW z3, trochę zaniedbane, zaparkowane w rejonie Perastu,  przyjechało z Rosji

Spotkaliśmy zadziwiająco dużo samochodów z USA! Myślę, że ich liczba była porównywalna z ilością aut z polskimi blachami! To dopiero przygoda, przebyć tyle km! :) Spotkani Amerykanie byli otwarci, przyjaźni i dość głośni :)
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Obywatele stanu Nowy York podziwiali z pobocza drogi widok na wyspę Sv. Stefan.


Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Kolejne BMW i kolejni Amerykanie z NY
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Amerykanie ze stanu Ohio spotkani nad Jeziorem Szkoderskim.

Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Sympatyczna rodzina ze Stanów przebyła sporo km.


Sporadycznie natrafialiśmy na auta z Kosova. 


Polaków nie spotkaliśmy zbyt dużo. Myślę, że polskie auta moglibyśmy zliczyć na palcach obydwu rąk przez cały pobyt (poza Polakami w naszym pensjonacie, gdyż żona właściciela jest Polką, tym samym nasi rodacy zajmowali tam zawsze kilka pokoi. Na naszym domu jako jedynym był napis o noclegach po polsku). Ci Polacy, których właśnie w pensjonacie poznaliśmy, to super ludzie- mili, otwarci, chętni do integracji :)  Jadąc "do" Czarnogóry mijaliśmy się także w okolicy granicy w Hum z Polakami w kabrioletach (mercedesy jeśli db pamiętam)- panowie byli bardzo bardzo fajni ;) Serdecznie pozdrawiamy :D
Muszę niestety przyznać, że czasami postawa Polaków spotkanych na Bałkanach (i nie tylko, po drodze także) rozczarowuje... Może jesteśmy naiwni, ale widząc polskie blachy zawsze nam jakoś tak raźniej, jesteśmy chętni do rozmowy albo chociaż miłego przywitania się. Niestety, czasem traktowani jesteśmy przez to pozytywne nastawienie jak jacyś dziwacy! Patrzą na nas z byka i cisza. Spotkaliśmy polskie auta na stacji paliw w Bośni- oni prawdopodobnie już wracali z wakacji. Próbowaliśmy sympatycznie zagadać, ale zdawkowe odpowiedzi i lekceważące spojrzenia mówiły same za siebie. Wstyd, drodzy rodacy! 


Marki. 

W 2012 roku podstawowym samochodem Czarnogórców był golf II. Uważają oni, że są to auta wszechstronne i nie do zajechania, dlatego były co trzecim autem mijanym na ulicy. Teraz jest już inaczej. Golfów nadal jest dużo, ale mieszkańcy mają coraz lepsze auta i poczciwych dwójek i trójek jest zdecydowanie mniej. Co nie znaczy, że bardzo mało, co to to nie ;)
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Golf II jest nadal częstym widokiem na czarnogórskich drogach, choć jest ich coraz mniej.


Wśród odwiedzających Czarnogórę królują auta niemieckie, głównie droższe beemki (tak mi się wydaje, dokładnych statystyk nie posiadam :) aczkolwiek mogę się mylić, bo po prostu lubię ta markę i może zbytnio zwracałam na nią uwagę). Tyle fajnych beemek na jednym kilometrze drogi, ile tam można spotkać, nie widziałam jeszcze nigdzie. Głownie trójki i piątki, w tym kilka naprawdę wypasionych eMek, sporo z rodziny X. 
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Beemka i golf- chyba najczęściej spotykane auta w MNE,

Poza zwykłymi samochodami, parę razy trafiła się perełka. Mieliśmy okazję minąć się także z "ogórkiem".
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra



Jadąc w stronę Albanii systematycznie zwiększa się ilość mercedesów, które z tego co wiem są podstawowym pojazdem na albańskich drogach. 
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Mercedes, królujący na albańskich drogach- tu: zaparkowany pod czarnogórskim domem.

Spotkaliśmy kilka razy dziwne pojazdy, dostosowane do swoich aktualnych zadań. 
do Czarnogóry samochodem Sutomore Pterovac Perast
Wołga- taxi, obsługująca turystów wzdłuż Wielkiej Plaży

Udało nam się uchwycić kilka naprawdę pięknych i drogich fur. Oczywiście to ułamek tego, co można w Czarnogórze spotkać na żywo.
BMW z3 Aston Martin vantage Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Niesamowita felga Astona Martina a w tle roadster bmw z otwartym dachem, stojący w przystani jachtowej.



Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Dla wielu- auto marzeń. W dodatku- zaparkowane w okolicy marzeń!


Aston Martin Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Aston Martin Vantage zarejestrowany w czarnogórskiej stolicy- Podgoricy. 
Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra MASERATI
Maserati z charakterystycznym trójzębem.


Poza drogimi i wypasionymi samochodami można było spotkać różne, rozkoszne maleństwa, które doskonale dawały sobie radę na czarnogórskich serpentynach. Czasem wyglądały tak, jakby zaraz miały się rozsypać (dwa takie spotkaliśmy nad Jeziorem Szkoderskim- stały zaparkowane na poboczu, niczym porzucone graty. Po chwili przecieraliśmy oczy ze zdumienia widząc, że te pojazdy nie tylko odpalają, ale i zasuwają po zakrętach nad przepaściami niczym rakieta).


Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Zastava przyjechała z Belgradu.

wyjazd z polski do Czarnogóry Sutomore 2015 Bar Budva
Po lewej stronie- poczciwy maluch.


Ceny paliw. 

Cała Czarnogóra ma jednakowe ceny paliw, więc bez sensu jest omijanie stacji licząc, że na kolejnej będzie taniej- nie będzie! Ceny są odgórnie regulowane przez rząd i w calutkim kraju jednakowe. Gotówka zbędna, zresztą na całej trasie w każdym kraju za paliwo płaciliśmy kartami. Najdroższe paliwo było na Węgrzech. Najtańsze w Bośni. 

Jakie auto widać na poniższym zdjęciu?
Taaak! Golf! ;)
Do CZarnogóry samochodem atrakcje ceny
Stacja paliw w Barze. 

Bezpieczeństwo drogowe w kraju.
Na czarnogórskich drogach nie ma co szaleć, chociaż czasem ma się na to ochotę ;)  Policja stoi dość często. Jest szansa na pobłażliwość :)
Na pewno trzeba uważać na rondach!

Na serpentynach należy zachować wyjątkową czujność. Ostrzejsze trasy nie są polecane osobom o słabych nerwach i kiepskich umiejętnościach za kierownicą!
Jadąc po górskich terenach należy uważać na zbocza gór- czasami ze ściany może oderwać się kamień. W tym roku w jednym miejscu droga była nieprzejezdna, gdyż oderwała się spora masa skalna. Odpowiednie służby jeszcze nie zdążyły zareagować, zatem sprawa musiała być świeża- drogę pokonywało się poboczem. 

Drogi są dobre i dobrze oznakowane. Nie ma dziur! Odzwyczailiśmy się tam od jeżdżenia "po polsku", czyli ze wzrokiem wlepionym przed siebie, wyszukując dziur. Bez problemu można podziwiać widoki, zamiast obawiać się urwania koła :)
Oczywiście są wyjątki, ale w przypadku bardzo mało uczęszczanych dróg, gdzie nie ma szans trafić omyłkowo. My nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy takie trasy mogli ominąć! Nie będę na razie pisać nic więcej w tej kwestii, może napiszę kiedyś posta w tej tematyce- "trasy dla samochodowych hardkorów" :)

Podsumowując: można podziwiać widoki i nieźle pocisnąć, ale w niektórych przypadkach koniecznym jest zachowanie dużej ostrożności ze względu na wąskie drogi, skarpy bez zabezpieczenia, kamienie i ... chęć szaleństwa wywołanego przez extra widoki i adrenalinę ;)

Warto wspomnieć, że wzdłuż drogi można natknąć się na tablice przypominające o tragediach, jakie miały miejsce w danej lokalizacji. 


Sutomore 2015 Bar Dobra Voda Budva Petrovac
Pomnik w rejonie przejścia granicznego Czarnogóra- Serbia, upamiętniający tragedię autokaru, który wpadł do rzeki


Widoki z drogi. 
Tutaj nie ma co pisać, wystarczy wrzucić trzy "pierwsze lepsze" zdjęcia i wszystko jasne :)

Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra jezioro szkoderskie
Wąska droga wzdłuż Jeziora Szkoderskiego

bmw czarnogóra 2014 samochodem
Droga w kanionie Pivy

Sutomore 2014 2015 Budva Bar Petrovac wakacje 2015 czarnogóra
Droga wzdłuż wybrzeża, gdzieś między Sutomore a Budvą


piątek, 12 września 2014

I po wakacjach.... Czarnogóra 2014, czyli jak było w Czarnogórze- samochodem :)

Było... minęło. Niestety! 
Nawet trzy tygodnie na miejscu wydaje się mało :( 

Podsumowując- było wspaniale! :)

Dzisiaj opiszę krótko moje wrażenia i główne spostrzeżenia z trasy. Zachęcam Czytelników do dzielenia się swoimi wrażeniami z tegorocznego pobytu w tym pięknym kraju :)


Jechaliśmy- jak co rok- przez Bośnię, aby móc wjechać do Czarnogóry przez przepiękny kanion rzeki Pivy. Tyle tylko, że w tym roku byliśmy tam już tak znużeni, że nie zatrzymywaliśmy się w nim co trzysta metrów by podziwiać widoki... No ale tak to już bywa- pierwszy raz jechaliśmy na dwa auta, ze znajomymi stale widocznymi w lusterku i "obecnymi" w naszym aucie przez cb radio. I jechaliśmy... blisko 30 godzin. Tak tak, około 1300 km w 30 godzin, rekord padł. Jadąc samemu ruszamy o wygodnej porze, nie musimy się szukać z nikim na trasie, znamy swoje tempo, wiemy, ile jeszcze damy radę jechać bez przerw, a gdy stajemy- to staramy się odpoczywać na maksa. Jadąc z kimś o ten komfort trudniej i najgorsze co można zrobić, to na postoju- zamiast położyć się spać- przegadać dwie godziny... Tak właśnie! Nie ma co uciąć sobie w środku nocy na Węgrzech trwającą dwie godziny pogawędkę o samochodach, a potem musieć siąść dalej za kółko, podczas gdy w drugim aucie rozmówca sobie idzie spać w busie! 
Ale dosyć narzekań... :D Jechaliśmy w tym roku przez Słowację, z pominięciem Czech. Błąd. Droga niby krótsza, ale trwa i trwa i trwa... Męczy duży ruch i beznadziejna jakość dróg w Polsce. Lepiej prosto na Cieszyn. 

Polska- Słowacja- Węgry- Chorwacja- Bośnia- Czarnogóra. 
Na Słowacji sporo policji na drogach, a że plotka głosi, że Polaków nie lubią, szaleć nie ma co. Oczywiście auto doposażone w specjalną apteczkę, nawet dodatkowy ustnik jest, w kamizelki odblaskowe w kabinie auta, nie w bagażniku. Omijamy płatne drogi, więc konieczności zakupu winiety nie ma, ale trzeba pilnować się dróg, by na płatną nie wpaść. Drogi fajne. I nie ma polskich wariatów drogowych i tego dziwnego uczucia dzikiego spędu i wyścigów spod świateł.Węgry mijamy nocą. Plan był stanąć na coś ciepłego do zjedzenia w Budapeszcie, jak co rok, ale mijamy Budapeszt bokiem i z żarełka nici. Tak samo jak na Słowacji, jedziemy darmowymi drogami. Są w porządku. Raz tylko pojawiła się znikąd jakaś dziwna wybrzuszona powierzchnia jezdni. Niewiele brakowało by urwać sobie coś od spodu. Wybrzuszenie było naprawdę spore. 

Za Mohacem jedziemy w stronę Chorwacji, która w tym rejonie nie prezentuje się atrakcyjnie. Na Osijek i dalej do Bośni. Pierwszy raz jesteśmy w Bośni, gdy jest całkowicie jasno. W paru miejscach widzimy, że powódź, o której dało się słyszeć w mediach wiosną, naprawdę musiała być sporych rozmiarów. Zniszczeń jako takich, zniszczonych domów czy dróg nie było widać, ale jadąc wzdłuż rzeki łatwo było dostrzec, że niedawno jej wody sięgały dużo dalej. Nie widzieliśmy także nigdy znaków ostrzegających o polach minowych, o których wielu Polaków mówi. Zresztą ostrzelanych domów itd także nie- pełno jest zniszczonych i opuszczonych (ślady wojny widzieliśmy rok temu w Sarajevie, w którym spędziliśmy trochę czasu po drodze). Za to gdy zatrzymaliśmy się na stacji by zatankować auto, zmuszeni byliśmy skorzystać z takowej toalety (tzw. tureckiej): 

Na tej stacji spotkaliśmy dwa auta Polaków, ale jakoś niespecjalnie mieli ochotę na pogawędki z rodakami. Dużo przyjaźniej nastawione były psiaki mieszkające na stacji :) Chyba tam mieszkały, bo zachowywały się jak u siebie, śpiąc smacznie na środku parkingu. Jeden z nich był najbardziej nastawiony na spotkania z turystami i ich posiłkami. Zbierał najsmaczniejsze kąski, podczas gdy kompani leżąc na asfalcie podnosili jedynie głowy licząc, że jedzonko samo do nich przyjdzie. Chyba że już tacy najedzeni byli. 



Po załatwieniu najpilniejszych potrzeb w tej "toalecie", napełnieniu żołądków (swoich i psich) ruszyliśmy dalej. 
Kraje byłej Jugosławii zawstydzają Polskę pod względem budowy dróg, Bośnia nie jest tutaj wyjątkiem. Pojechaliśmy płatną (5,5 KM, czyli ok 2,8 euro) bardzo fajną autostradą, na której było praktycznie pusto. Potem kierowaliśmy się na przejście Scepan Polje- Hum.  Już w Bośni zaczynają się piękne tereny, tunele i drogi przy ogromnych skałach. W jednym miejscu nawet skała odpadła od ściany i droga stała się nieprzejezdna- wyjeżdżony był kawałek wzdłuż asfaltu. Dobrze, że nie mamy niższego auta, bo byłoby to bardzo ciężkie. 
Kanion Pivy jak zawsze zachwyca i powoduje wzrost adrenaliny, co jest bardzo wskazane w tym rejonie- kierowca niech lepiej patrzy przed siebie, zamiast na piękno tamtejszej natury. Jest wąsko, jedzie się krętymi drogami i warto używać klaksonu dojeżdżając do ostrych zakrętów, czyli co chwilę. My używaliśmy, ale jadący naprzeciw, czyli w górę - nie za bardzo. Parę razy wyskoczył znienacka rozpędzony samochód lub nawet autokar! 
Czarnogóra 2014 lovemontenegro blog montenegro

Dwa auta się zmieszczą pod warunkiem, że jest kawałek "pobocza" (czyli nie ma skarpy) lub jedno z aut się cofnie do najbliższego takiego miejsca. Czasami jest tak, że cofamy się by przepuścić auto, ono przejeżdża, ruszamy, nadjeżdża kolejne, znowu cofamy, ruszamy, nadjeżdża kolejne, cofamy.... hahah i tak 6 aut :D
W tym roku trochę postaliśmy tam w korku! O tak, brzmi dziwnie, ale była spora kolejka spowodowana jakąś stłuczką. Piękna beemka (Mka!) na niemieckich blachach miała jakąś stłuczkę i policja zatrzymała ruch, leniwie kręcąc się wkoło zdarzenia i robiąc od niechcenia fotki. 
Spotkaliśmy też na tej wąskiej drodze... auto z przyczepą kempingową, które chyba miało spory problem- przyczepa z jednej strony wpadła do rowu. Kierowca podjął dość ryzykowny krok decydując się na przejazd tak wielkim sprzętem tamtędy. 
W tych rejonach także spotkaliśmy dwa auta Polaków w kabrioletach :) Serdecznie pozdrawiamy pasażerów tych bezdaszników, z którymi całkiem przyjemnie się przywitaliśmy! :))) (dlaczego wszyscy Polacy za granicą nie są tacy?).
Później przejazd przez wąski mostek...
samochodem na wakacje do czarnogóry
...i już jesteśmy w Czarnogórze :)

Przejście graniczne nie było mocno zatłoczone, stało kilka aut, ale upał taki, że nawet ten chwilowy przestój dawał w kość. Pod dachem nad budkami celników gniazda mają małe śliczne ptaszki, których podśpiewywań można posłuchać czekając na swoją kolejkę. Celnik szybko sprawdził paszporty i zieloną kartę, dał ulotkę o atrakcjach Czarnogóry i życzył udanych wakacji. 

Jesteśmy już w Czarnogórze, piękny kanion i jezioro Pivsko wzbudza zachwyt. Za nic w świecie nie chcialabym być w tym miejscu zmuszona do siedzenia za kółkiem! Głowa mi się kręci od podziwiania widoków :) 
blog o Czarnogórze wakacje samochodem trasy
Nie ma już ochów i achów co 30 sekund, jak to było za pierwszym razem w kanionie, ale takie piękne tereny są nie lada atrakcją nawet za setnym razem. Droga wiedzie między tunelami, wśród skał i wzdłuż turkusowej wody.
Wyjątkowym jest także przejazd przez most, który widać w oddali na poniższym zdjęciu:
Piękno pięknem, jechać dalej trzeba. W końcu w kanionie "traci się" naprawdę sporo czasu. Odcinek niby krótki, ale parę godzin z głowy, a na południe kraju drogi jeszcze kawał. Dalej na Niksic i stolicę- Podgoricę. Jeszcze przed Podgoricą złapał nas taki deszcz, że wycieraczki nie dawały rady. Nie było widać kompletnie nic, słychać tylko było bliskie grzmoty piorunów. Stanęliśmy tam na kwadrans się zdrzemnąć- ja po napoju energetycznym nie byłam w stanie zasnąć ani na minutę mimo zmęczenia, ale służyłam dzielnie za poduszkę :)
Burza i ulewa szybko na szczęście minęły, pojawiło się za to na niebie kilka tęcz. 
Czarnogóra 2014 sutomore wakacje samochodem ceny

Potem kierunek Sutomore, czyli przejazd tunelem Sozina i  jesteśmy na miejscu :) 

Mieliśmy całe trzy tygodnie pięknej pogody. Zawsze byliśmy tu od połowy sierpnia lub później, pierwszy raz doświadczyliśmy jeszcze wyższych temperatur niż zazwyczaj. Termometr w aucie wskazywał zazwyczaj ponad 40 stopni, zresztą wieczorem na tarasie było ponad 30 po 21szej, więc to mówi samo za siebie. Pod koniec drugiego tygodnia pobytu był jeden dzień, w którym była burza- trwała może kwadrans, ale była intensywna, jak to tam już bywa. Z tarasu obserwowaliśmy jak poruszał się piasek na dnie morza, tworząc jasne ruchome plamy na turkusowo- niebieskiej tafli. Po tej burzy upały lekko zelżały, i do końca pobytu było już pięknie i bez deszczu.

do Czarnogóry samochodem wakacje Montenegro

Taki widok z okna plus wizja trzytygodniowego pobytu...mmmmm, miło powspominać :)


Niestety nasz pobyt dobiegł po 3 tygodniach końca...

Wracaliśmy przez Serbię. 
Serbia jest pięknym krajem, a Serbowie bardzo fajnymi ludźmi. 
Szkoda, że wojna potoczyła się dla nich tak, jak się potoczyła... (dla zainteresowanych- mogę polecić kilkanaście tytułów, które opisują prawdziwe losy wojny na Bałkanach i rozpadu Jugosławii, zdecydowanie inne od tej papkowatej bredni powielanej bezmyślnie przez media). Mam nadzieję, że mimo stałych prób blokowania wszelkiego rozwoju tego kraju przez zachód, w końcu im się uda naprawdę wybić.  
LOVEMONTENEGRO Czarnogóra 2014

Tutaj także były piękne widoki i tunele. Przejazd przez Kanion Moracy jest bardzo widokowy. Ogromne masywy skalne, a z prawej strony  dole rzeka, momentami turkusowa. I ogrom tuneli.

Drogi w Serbii są normalne. Nie ma dziur, wyrw, Polacy mogliby się uczyć. 
Tutaj także widać ogromną liczbę opuszczonych domów...

Za Serbią- Węgry. Celnicy nawet nie spojrzeli nam do bagażnika, czego się obawiałam i z tego powodu zrezygnowałam z kupna jeszcze jednej butelki wina! ehhh Żałuję tego do dziś, taki ze mnie cykor :D Korka na granicy nie było żadnego, ale wiem, że jadąc na inne przejścia można było stać pół nocy. 
Pod granicą na drogach same auta na niemieckich numerach, ale tacy z nich Niemcy... Byli to głównie Turcy- co widać było po karnacji i muzułmańskich "kreacjach" kobiet. Spora grupa tych "Niemców" to Serbowie, którzy lata temu wyjechali za pracą, a w swoje rodzinne strony przyjeżdżają tylko na wakacje. 

Tym razem droga przez Węgry trochę nam się dłużyła. Drogi były dość kiepskie i wszędzie... smród! :D Niestety Węgry będą mi się teraz kojarzyły tylko z dziwnym językiem i smrodem. Nie wiem czym oni podlewają uprawy, ale ten fetor unosił się chyba z pól, które kilometrami ciągnęły się wzdłuż dróg.
Na Węgrzech zatrzymała nas policja! Za nic w świecie nie zorientowaliśmy się, że byliśmy w pewnym momencie w terenie zabudowanym, bo nic na to nie wskazywało- widocznie przeoczyliśmy znak, bo za granicą raczej jeździmy zgodnie z przepisami. Nawet jak nas zatrzymywali, uznaliśmy, że to rutynowa kontrola. Jednak nie. Za takie przekroczenie prędkości groziło nam 600 zł mandatu (sprawdziłam to w Polsce). Policjant od razu ostro stwierdził, że jest mandat, ale jakimś sposobem nas puścił. Uff! Potem jechaliśmy już wypatrując znaków, co niestety kończyło się niesamowicie powolną jazdą przez te śmierdzące miasteczka i nierówne drogi :P Nie podoba mi się ten kraj. Ani ten straszny język i nazwy miejscowości! :D 

Za Węgrami tylko Słowacja i Czechy. Wracając rok temu trafiliśmy na pokazy lotnicze i objazd, w tym roku na paradę samochodów zabytkowych. Nawet mieliśmy siłę się zatrzymać i je obejrzeć, jak już odjeżdżały. No a potem tylko Polska. Cieszyn, całkowicie inne zachowania kierowców, wyścigi i fotoradary. Zawsze powrót  przez Polskę podnosi mi ciśnienie- jest się wtedy najbardziej zmęczonym, tak blisko do domu, a wszędzie jakieś takie dziwne zachowania kierowców. Zgodnie z przepisami jechać się nie da, po prostu- wszyscy wkoło tną minimum stówę i jadąc przepisową 70ką jest się zawalidrogą stwarzającą zagrożenie. Mam nadzieję, że jakimś cudem kiedyś się nauczymy normalnej kultury jazdy....
Ale post nie o tym ;)
Polecam wszystkim wyjazd do Czarnogóry samochodem i zawsze będę stała na stanowisku, że lepszej opcji nie ma. 


Tyle o drogach. Następnym razem będzie coś innego. Może o tym, że "tanio to już było" :)