niedziela, 26 października 2014

Ceny i noclegi w Czarnogórze... słów jeszcze kilka.

Witam :)

Dostaję stale sporo pytań, jakie są ceny w Czarnogórze, czy coś się zmieniło w te kwestii- głównie chodzi o ceny noclegów, ale także wyżywienia i atrakcji. Odnoszę się głównie do Sutomore, gdyż tam spędzałam większość czasu i tam nocowaliśmy, ale w większych kurortach i w rejonie Zatoki Kotorskiej jest drożej. W marketach (sieciówkach) ceny są raczej zbliżone. 


My zaczęliśmy jeździć do Czarnogóry nie dlatego, że słyszeliśmy, że jest tanio. Pokochaliśmy ten kraj, bo jest piękny. A że nie jest w nim szczególnie drogo, to był to miły (dla portfela) dodatek do wakacji. Jesienią 2011 roku rozmawialiśmy z naszym bardzo dobrym kolegą o jakimś ciekawym kraju na wakacje. Zaproponował nam właśnie Czarnogórę, w której był parę lat wcześniej (o ile pamiętam, koło roku 2004). Czarnogóra 2004 a Czarnogóra 2014 to naprawdę spora różnica, ale wystarczyło obejrzeć zdjęcia i wiedzieliśmy, że będzie to nasz kierunek na kolejny wakacyjny wyjazd. 

Powiem tak- tanio to już było. 


Oczywiście- jeśli popatrzymy na ceny wakacji np. na Dominikanie (chciałam podać coś "średniego", ani Egipt, ani Barbados) z biurem podróży, a później znajdziemy wycieczkę do Czarnogóry do jakiegoś taniego hotelu- możemy znaleźć nawet oferty, gdzie cena różni się o jedno zero. Kwestia jest zasadnicza- gdzie chcemy mieszkać, co chcemy robić i ile (minimalnie) mamy do wydania ;)

Zacznijmy od cen noclegów.

Jeśli słyszymy od kogoś, że mieszkał w dwuosobowym pokoju w środku lata za np. 8 euro/osoby, to naprawdę- szanse na to, że miał ładny, czysty pokój z klimatyzacją i blisko morza są bliskie zeru. Nie twierdzę, że jest to niemożliwe, ale wydaje mi się, że musiał mieć nieziemskiego farta ;)
Najniższe ceny to oczywiście ceny w zwykłych pensjonatach czy domach z pokojami do wynajęcia. Ale ww. cena 8 euro w dobrej lokalizacji dobrych warunkach moim zdaniem jest nie do znalezienia. Podkreślam, że my wynajmujemy pokój dla dwóch dorosłych osób. Wiadomo, że w pokoju wieloosobowym może być taniej, niż w dwójce, która zazwyczaj wychodzi najdrożej. Może gdy jest pokój rodzinny, tzn. 2 dorosłych + dwoje dzieci, średnia z tego może wyjść 8 euro na głowę... Może...


Wakacje w Czarnogórze samochodem Czarnogóra lato
Widok z naszego tarasu. <3

Przyjęłabym do kalkulacji w takim zwykłym domu z pokojami do wynajęcia cenę 20 euro za osobę. Na południu kraju jest taniej, w stronę granicy z Chorwacją drożej. W Budvie może być także normą 60 euro. 
Pamiętajmy, że cena 20 euro jest niczym szczególnym także jadąc nad polskie morze w sezonie ;) (byliśmy w tym roku w Chałupach- cena lipiec/sierpień - 80 zł noc od osoby, połowa pokojów bez widoku na Zatokę!)

Noclegu w konkretnym miejscu polecić nie mogę. My byliśmy zadowoleni i z lokalizacji naszego domu, i z ceny, jaką udało nam się zawsze utargować, a dom znaleźliśmy przypadkiem jadąc w ciemno trzy lata temu. Więcej tam jednak nie pojedziemy. Głównie dlatego, że Sutomore niestety zmieniło swój charakter na przestrzeni tych trzech lat i będziemy szukać czegoś małego i spokojnego, o co niestety coraz trudniej. Po prostu chcemy już czegoś innego...
W tym roku wynajmowaliśmy pokój przeznaczony dla czterech osób (łoże małżeńskie + łózko piętrowe, na którym trzymaliśmy sprzęt do nurkowania :D ), z wielkim tarasem i widokiem na morze. Mieliśmy także do dyspozycji parking, co nie jest normą, bo w wielu przypadkach samochody gości stoją po prostu ulicy wzdłuż ogrodzenia domu. na ogół z włożonym pod kołem kamieniem, bo bywa stromo. 

Co w takich pokojach do wynajęcia jest dla Polaków normą i absolutnym standardem, dla mieszkańców krajów byłej Jugosławii bywa luksusem- nie zapominajmy, że oni skończyli wojnę stosunkowo niedawno. Dla ogromnej większości Serbów i Bośniaków fatalne skutki "prób pomocy międzynarodowej" są odczuwalne do dziś (i będą jeszcze przez parę lat), bo zyski z tej "pomocy" mają jedynie międzynarodowe korporacje. 
Zdarza się, że właściciele starszych pensjonatów nie inwestują w swoje nieruchomości, nie dokonują żadnych ulepszeń a nawet nie mają zamiaru naprawiać jakichś usterek - jedynie dokonują napraw= mini- fuszerek, sprawdzających się na krótki czas; Polacy może i będą zrzędzić, ale na ich miejsce znajdzie się kilku zadowolonych Serbów czy Bośniaków. Czasami oni nawet mają troszkę niższe ceny za te same pokoje- ja pisząc maila po angielsku z zapytaniem o cenę dostaję inną ofertę, niż kolega dzwoniący i dogadujący się po serbsku. 

Gdy chcemy jechać do hotelu, nie ma górnej granicy cenowej :) Rekordy bije tutaj oczywiście wysepka Sveti Stefan, gdzie możemy zapłacić kilkanaście tysięcy złotych za jeden nocleg, ale może zejdźmy na ziemię :D 

Nie będę polecała hoteli typu Korali/Niksic, którego widok już odstrasza, a opinie o nim są jeszcze gorsze- mimo to występuje on w ofertach polskich biur podroży i ludzie nabierają się na wakacje za 1500 zł. 

Nie jest to żadna reklama, po prostu jeden z hoteli, który znam. Prawie codziennie pływałam tuż obok niego. Mały, piękny, nowy budynek nad samym morzem w Sutomore. Nazywa się LoveLive. Ma niecałe dwa lata. Fajna lokalizacja. TUTAJ link do pierwszej oferty z netu. Ceny: lipiec i sierpień- ok. 500 zł za pokój za jedną noc. Pobyt 2 tyg (ze śniadaniami) kosztuje zatem ok 7 000 zł. Do tego dojazd (moim autem wychodzi 2,5 tys zł, ale to zależy ile chcemy tam jeździć i czym jedziemy) lub przylot, obiady i kolacje..... Plus wycieczki, imprezy.... łatwa kalkulacja. Tanio? :D 
Wakacje w Czarnogórze samochodem Czarnogóra lato
Widok z morza na hotel LoveLive. 

W Sutomore jest jeszcze jeden ładny hotel. Nowiuteńki, młodszy od rok od LoveLive- pierwsi goście byli tego lata. Link do oferty TUTAJ. Sea Fort, piękny hotel rosyjskiego inwestora, z parkingiem pod budynkiem. Cena latem- od 500 zł za noc. Gdy pokój z balkonem i widokiem na morze- drożej. Do plaży rzut beretem, ale głośno bo tuż nad promenadą, sklep i restauracja na dole- ja tej lokalizacji na pewno bym nie wybrała. 
Gdyby ktoś mnie zapytał o hotele w Sutomore, innych bym nie podała, bo nikogo bym do gorszych nie wysłała. Dla mnie widok na morze, klimatyzacja, parking i pokój o przyzwoitej powierzchni z internetem to standard i tyle. Co nie znaczy, że  wydałabym kilkanaście tysięcy na dwutygodniowy pobyt w którymś z ww. hoteli! :D 


Niektórzy głoszą teorie, że jak Czarnogóra, to będzie taniocha. 4 tys. zł za dwa tygodnie czy coś w tym stylu. Jeśli się pojedzie autem na gaz czy super oszczędnym dieslem (nie wiem, tysiąc z hakiem na paliwo?), znajdzie się nocleg za 8 euro (co daje za dwa tygodnie dla dwójki ok tysiąca zł) to zostaje jeszcze połowa planowanej kwoty na jedzenie i resztę. Da się zrobić? Jeśli odpuści się  "resztę", to tak.  

Dlatego wszystko jest kwestią naszego osobistego wyboru i odczuć. W całej Czarnogórze jest już tak szeroko rozbudowana baza noclegowa, że każdy znajdzie coś dla siebie. 

  
Ceny jedzenia.  

Sklepy.
Długo nie będę się zastanawiać, czego ceny podać. Wezmę jakiś przywieziony rachunek z czarnogórskiego marketu. Wg rachunku zakupy robiłam w "Hard Disscount Lakovic", czyli w dużym hipermarkecie w Barze. Obok siebie znajdują się ten sklep i drugi, często spotykany w całym kraju hipermarket Voli. 
Ogólnie- sądzę, że biorąc pod uwagę całość dokonywanych zakupów, ceny są wyższe niż w Polsce. Wielokrotnie zastawiałam się, skąd miejscowych, mieszkających w miejscowościach oddalonych od wybrzeża, stać na zakupy za takie ceny. Rozumiem, że w pewnym stopniu mogą być samowystarczalni (mogą mieć krowy, kozy czy winnice), ale dla biedniejszych mieszkańców musi być bardzo drogo. Gdy pytałam  Serbów z pokoju obok- stwierdzili, że jest strasznie dla nich drogo. 
Najdroższe jest mięso, a warto przypomnieć, że mięsa do Czarnogóry wwieźć nie wolno. Warzywa i owoce są przepyszne.

Pomidory- 0,42 eur/kg
Arbuz- 0,40 eur/kg (w jeden dzień kosztował nawet 0,19/kg!)
Pierś z kurczaka-7,90 eur/kg (ponad 32 zł.... dwa razy drożej, niż u nas)
Tuńczyk w puszce- 0,70
Salami (12 plasterków)- 2,2
Cola 2 l- 1,19
Mała kawa Necsafe- 3
Masło- 2,80 
Margaryna (250 gram)- 0,99
Ciastka (pyszne, 12 sztuk)- 0,87
Ciastka inne 125 gram- 1,35
Chleb- 0,80
Chleb tostowy- 0,90
Napój 2 l niegazowany- 1,29
Woda mineralna niegazowana- 0,70
Rogaliki croisant- od 0,24 do 0,96, wszystkie ta sama waga
Boczek surowy- 9,90 eur/kg
Ser zółty- 12 eur/kg (a nie był to drogi ser, raczej zwykły...)
Mydło Dove kostka- 1,19
Frytki mrożone 2 kg- 2,99 
Olej mały- 1,20
Piwo lokalne w puszce- 0,99


Najdroższa była wołowina- chyba to była wołowina :D Nie kupowałam, więc nie mam na rachunku nazwy, by sprawdzić. Zdecydowanie taniej wychodziły ośmiornice :)


Fajna sprawa- wydaje się, że nie kantują, że coś jest "w promocji", przynajmniej w markecie Voli. W jeden dzień za colę zapłaciłam 1,49, na kolejnych zakupach 1,19- na rachunku były podane obydwie ceny, przed obniżką i aktualna. 

Jedzenie na promenadzie, w knajpkach i budkach.
Moim okiem, tańsze niż w polskich kurortach. Kebabów nie jadłam, ale ich ceny na promenadzie zaczynały się od 2 euro. Małe frytki czy kawałek pizzy- od 1 euro. Lody gałkowe (3 gałki, czasem 5 mniejszych lub więcej!)- 1 euro. Tacka usmażonych krewetek- 3 euro. Pieczona lub gotowana kolba kukurydzy- 1 lub 1,50. Cevapi- bułka z ich własnym, całkiem smacznym mięskiem, takie kiełbaski- od 4 euro. Pizza cała- od 4 euro średnia. 

Restauracje. 
Ciężko powiedzieć, bo restauracja restauracji nierówna :) Ceny podobne do polskich, może trochę droższe, ale jedzenie lepsze i wydaje mi się, że przyrządzone z większą starannością. gdy kelner usłyszy, że jesteśmy z Polski, z dużym prawdopodobieństwem opowie historyjkę o swojej byłej dziewczynie- Polce, najczęściej Monice z Krakowa :D

Paliwo 
W całym kraju ta sama cena. Nie trzeba polować na niższe ceny, bo są regulowane odgórnie. Fajna rzecz!
Prawie przez cały pobyt była cena (za 95kę) 1,37- pod koniec spadła na 1,35. Ropa- 1,27. Eko jest uważana za dobrą stację. Warto zauważyć- stacja czynna od 6 do 22!


Wakacje w Czarnogórze samochodem Czarnogóra lato
Ceny paliw w Czarnogórze.


Atrakcje
Leżaki na plaży- ceny różne. Czasami znajdziemy plaże, gdzie da się leżeć na własnym ręczniku czy macie, ale większa część wybrzeża to plaże urządzone, za których korzystanie musimy zapłacić. Za kilka euro otrzymujemy leżaki z parasolem, czasem jeszcze z małym stoliczkiem między nimi. Na takich plażach obsługa sprząta, zazwyczaj jest ratownik i jakiś bar. Oczywiście są także przebieralnie, natryski i toalety.

W Sutomore jest kilka takich plaż, jedna przy drugiej. Na każdej cały dzień muza gra tak, jak na dobrej dyskotece :) Jeśli ktoś chce w spokoju i ciszy powylegiwać się na mało uczęszczanej plaży, to musi się nagimnastykować i po prostu znaleźć gdzieś dalej mało uczęszczany fragment lub wsiąść w samochód i pojechać gdzieś indziej. W Sutomore ceny za taki zestaw leżakowy to ok 8 euro za dzień. Podkreślić jeszcze raz muszę, że sutomorskie plaże są mocno oblegane, zarówno na części z płatnymi leżakami, jak i na bezpłatnym fragmencie. 

Na Wielkiej Plaży w rejonie Ulcinj jest zdecydowanie mniej tłoczno, leżaki  są w większych odstępach i plaża jest szeroka, więc za pasami leżaków są zlokalizowane boiska do siatkówki plażowej i różne tego typu atrakcje. W oddali są parkingi. Plaż na wybrzeżu od Ulcinj do samej Albanii jest mnóstwo, każdy znajdzie coś fajnego, bardziej "imprezowegolub spokojniejszego. My bylismy na "Coco beach" i płaciliśmy  5 euro za leżaki. Trafił nawet się nam wolny w pierwszym brzegu od morza, ale pewnie dlatego, że tego dnia było dość wietrznie więc mało ludzi, bo morze było niespokojnie i ratownicy ostatecznie wywiesili czarne flagi, zakazujące kąpieli. 
W rejonie wyspy Sveti Stefan leżaki są kilkurtonie droższe. Jeśli ktoś chce zapłacić 50 euro, może liczyć na dostrzeżenie jakiejś gwiazdy Hollywood lub wypoczywającego miliardera :)

Wakacje w Czarnogórze samochodem Czarnogóra lato
Plaża piaszczysta za miejscowością Ulcinj. 

Parasailing- w Sutomore 30 euro, ale startuje się w średnio komfortowych warunkach, mianowicie z pozycji stojącej, na brzegu. Łódź zaczyna się rozpędzać, my musimy zacząć biec, co nie jest łatwe w wodzie, w dodatku z kamyczkami pod stopami. Jak już ma się pewność, że zaraz wywalimy się w tej wodzie, zaczyna się na szczęście podnoszenie. Zabawa jest bardzo krótka, trwa może 4 minuty całość, moim zdaniem bardziej ciekawe wydaje się to obserwując z brzegu, niż lecąc. Ląduje się do wody. 
W Budvie na każdej chyba łodzi startuje się z wygodnej pozycji siedzącej- z łodzi. Na łódź także się ląduje, więc nie ma się kontaktu z wodą (chyba że załoga uzna, że w ramach atrakcji nas zanurzy :D ). Jest drożej- od 40 euro, ale jest nawet opcja z nagraniem sobie lotu, bo do szelek dopięta jest kamerka gopro. Zastanawiam się teraz, czy nie pomyliłam cen- że w Sutomore kosztuje 40 euro, a w Budvie od 50. Niestety, nie mogę sobie tego przypomnieć.

Skutery- chyba wszędzie są drogie, w Polsce również. Za półgodzinne szaleństwo w wytyczonym rejonie (w tym szybki kurs obsługi, więc ok. 25 minut śmigania) dla dwóch osób (na dwóch skuterach) musimy zapłacić parę stówek- w Budvie wychodziło 120 euro. 

Taxi boat- z Sutomore do Plaży Królowej, dostępnej tylko z morza- 3,5 euro. Fajna sprawa. Płynie się o której się chce (wskazanych jest chyba 6 godzin wypłynięcia), wraca się po paru godzinach, także do wyboru. kursuje kilka małych łodzi, trzeba pilnować, którą się przypłynęło :)

Rejs kilkugodzinny z Sutomore do Budvy przez Petrovac i z dwugodzinnym opalaniem na Plaży królowej- 10 euro. WARTO!

Wycieczki autokarowe- dla osób bez samochodu to jedyna opcja, by zwiedzić kraj. Wiele miejsc do wyboru, o czym informują plakaty i wywieszki przed organizującymi wyjazdy biurami. Budva, Kotor, Monastyr Ostrog, spływ Tarą, objazdówka wzdłuż Zatoki, Jezioro Szkoderskie. Cen dokładnie nie pamiętam, bo nie korzystamy ze zorganizowanych wycieczek, ale od 20 euro wzwyż. Najdrożej chyba wychodził spływ Tarą- 65 euro od osoby, w tym dojazd, spływ i kolacja. 

Dla każdego coś miłego :)
Nadal uparcie twierdzę, że najlepiej jechać samochodem i zobaczyć wszystko we własnym tempie, wg własnego planu i upodobań. 

piątek, 12 września 2014

I po wakacjach.... Czarnogóra 2014, czyli jak było w Czarnogórze- samochodem :)

Było... minęło. Niestety! 
Nawet trzy tygodnie na miejscu wydaje się mało :( 

Podsumowując- było wspaniale! :)

Dzisiaj opiszę krótko moje wrażenia i główne spostrzeżenia z trasy. Zachęcam Czytelników do dzielenia się swoimi wrażeniami z tegorocznego pobytu w tym pięknym kraju :)


Jechaliśmy- jak co rok- przez Bośnię, aby móc wjechać do Czarnogóry przez przepiękny kanion rzeki Pivy. Tyle tylko, że w tym roku byliśmy tam już tak znużeni, że nie zatrzymywaliśmy się w nim co trzysta metrów by podziwiać widoki... No ale tak to już bywa- pierwszy raz jechaliśmy na dwa auta, ze znajomymi stale widocznymi w lusterku i "obecnymi" w naszym aucie przez cb radio. I jechaliśmy... blisko 30 godzin. Tak tak, około 1300 km w 30 godzin, rekord padł. Jadąc samemu ruszamy o wygodnej porze, nie musimy się szukać z nikim na trasie, znamy swoje tempo, wiemy, ile jeszcze damy radę jechać bez przerw, a gdy stajemy- to staramy się odpoczywać na maksa. Jadąc z kimś o ten komfort trudniej i najgorsze co można zrobić, to na postoju- zamiast położyć się spać- przegadać dwie godziny... Tak właśnie! Nie ma co uciąć sobie w środku nocy na Węgrzech trwającą dwie godziny pogawędkę o samochodach, a potem musieć siąść dalej za kółko, podczas gdy w drugim aucie rozmówca sobie idzie spać w busie! 
Ale dosyć narzekań... :D Jechaliśmy w tym roku przez Słowację, z pominięciem Czech. Błąd. Droga niby krótsza, ale trwa i trwa i trwa... Męczy duży ruch i beznadziejna jakość dróg w Polsce. Lepiej prosto na Cieszyn. 

Polska- Słowacja- Węgry- Chorwacja- Bośnia- Czarnogóra. 
Na Słowacji sporo policji na drogach, a że plotka głosi, że Polaków nie lubią, szaleć nie ma co. Oczywiście auto doposażone w specjalną apteczkę, nawet dodatkowy ustnik jest, w kamizelki odblaskowe w kabinie auta, nie w bagażniku. Omijamy płatne drogi, więc konieczności zakupu winiety nie ma, ale trzeba pilnować się dróg, by na płatną nie wpaść. Drogi fajne. I nie ma polskich wariatów drogowych i tego dziwnego uczucia dzikiego spędu i wyścigów spod świateł.Węgry mijamy nocą. Plan był stanąć na coś ciepłego do zjedzenia w Budapeszcie, jak co rok, ale mijamy Budapeszt bokiem i z żarełka nici. Tak samo jak na Słowacji, jedziemy darmowymi drogami. Są w porządku. Raz tylko pojawiła się znikąd jakaś dziwna wybrzuszona powierzchnia jezdni. Niewiele brakowało by urwać sobie coś od spodu. Wybrzuszenie było naprawdę spore. 

Za Mohacem jedziemy w stronę Chorwacji, która w tym rejonie nie prezentuje się atrakcyjnie. Na Osijek i dalej do Bośni. Pierwszy raz jesteśmy w Bośni, gdy jest całkowicie jasno. W paru miejscach widzimy, że powódź, o której dało się słyszeć w mediach wiosną, naprawdę musiała być sporych rozmiarów. Zniszczeń jako takich, zniszczonych domów czy dróg nie było widać, ale jadąc wzdłuż rzeki łatwo było dostrzec, że niedawno jej wody sięgały dużo dalej. Nie widzieliśmy także nigdy znaków ostrzegających o polach minowych, o których wielu Polaków mówi. Zresztą ostrzelanych domów itd także nie- pełno jest zniszczonych i opuszczonych (ślady wojny widzieliśmy rok temu w Sarajevie, w którym spędziliśmy trochę czasu po drodze). Za to gdy zatrzymaliśmy się na stacji by zatankować auto, zmuszeni byliśmy skorzystać z takowej toalety (tzw. tureckiej): 

Na tej stacji spotkaliśmy dwa auta Polaków, ale jakoś niespecjalnie mieli ochotę na pogawędki z rodakami. Dużo przyjaźniej nastawione były psiaki mieszkające na stacji :) Chyba tam mieszkały, bo zachowywały się jak u siebie, śpiąc smacznie na środku parkingu. Jeden z nich był najbardziej nastawiony na spotkania z turystami i ich posiłkami. Zbierał najsmaczniejsze kąski, podczas gdy kompani leżąc na asfalcie podnosili jedynie głowy licząc, że jedzonko samo do nich przyjdzie. Chyba że już tacy najedzeni byli. 



Po załatwieniu najpilniejszych potrzeb w tej "toalecie", napełnieniu żołądków (swoich i psich) ruszyliśmy dalej. 
Kraje byłej Jugosławii zawstydzają Polskę pod względem budowy dróg, Bośnia nie jest tutaj wyjątkiem. Pojechaliśmy płatną (5,5 KM, czyli ok 2,8 euro) bardzo fajną autostradą, na której było praktycznie pusto. Potem kierowaliśmy się na przejście Scepan Polje- Hum.  Już w Bośni zaczynają się piękne tereny, tunele i drogi przy ogromnych skałach. W jednym miejscu nawet skała odpadła od ściany i droga stała się nieprzejezdna- wyjeżdżony był kawałek wzdłuż asfaltu. Dobrze, że nie mamy niższego auta, bo byłoby to bardzo ciężkie. 
Kanion Pivy jak zawsze zachwyca i powoduje wzrost adrenaliny, co jest bardzo wskazane w tym rejonie- kierowca niech lepiej patrzy przed siebie, zamiast na piękno tamtejszej natury. Jest wąsko, jedzie się krętymi drogami i warto używać klaksonu dojeżdżając do ostrych zakrętów, czyli co chwilę. My używaliśmy, ale jadący naprzeciw, czyli w górę - nie za bardzo. Parę razy wyskoczył znienacka rozpędzony samochód lub nawet autokar! 
Czarnogóra 2014 lovemontenegro blog montenegro

Dwa auta się zmieszczą pod warunkiem, że jest kawałek "pobocza" (czyli nie ma skarpy) lub jedno z aut się cofnie do najbliższego takiego miejsca. Czasami jest tak, że cofamy się by przepuścić auto, ono przejeżdża, ruszamy, nadjeżdża kolejne, znowu cofamy, ruszamy, nadjeżdża kolejne, cofamy.... hahah i tak 6 aut :D
W tym roku trochę postaliśmy tam w korku! O tak, brzmi dziwnie, ale była spora kolejka spowodowana jakąś stłuczką. Piękna beemka (Mka!) na niemieckich blachach miała jakąś stłuczkę i policja zatrzymała ruch, leniwie kręcąc się wkoło zdarzenia i robiąc od niechcenia fotki. 
Spotkaliśmy też na tej wąskiej drodze... auto z przyczepą kempingową, które chyba miało spory problem- przyczepa z jednej strony wpadła do rowu. Kierowca podjął dość ryzykowny krok decydując się na przejazd tak wielkim sprzętem tamtędy. 
W tych rejonach także spotkaliśmy dwa auta Polaków w kabrioletach :) Serdecznie pozdrawiamy pasażerów tych bezdaszników, z którymi całkiem przyjemnie się przywitaliśmy! :))) (dlaczego wszyscy Polacy za granicą nie są tacy?).
Później przejazd przez wąski mostek...
samochodem na wakacje do czarnogóry
...i już jesteśmy w Czarnogórze :)

Przejście graniczne nie było mocno zatłoczone, stało kilka aut, ale upał taki, że nawet ten chwilowy przestój dawał w kość. Pod dachem nad budkami celników gniazda mają małe śliczne ptaszki, których podśpiewywań można posłuchać czekając na swoją kolejkę. Celnik szybko sprawdził paszporty i zieloną kartę, dał ulotkę o atrakcjach Czarnogóry i życzył udanych wakacji. 

Jesteśmy już w Czarnogórze, piękny kanion i jezioro Pivsko wzbudza zachwyt. Za nic w świecie nie chcialabym być w tym miejscu zmuszona do siedzenia za kółkiem! Głowa mi się kręci od podziwiania widoków :) 
blog o Czarnogórze wakacje samochodem trasy
Nie ma już ochów i achów co 30 sekund, jak to było za pierwszym razem w kanionie, ale takie piękne tereny są nie lada atrakcją nawet za setnym razem. Droga wiedzie między tunelami, wśród skał i wzdłuż turkusowej wody.
Wyjątkowym jest także przejazd przez most, który widać w oddali na poniższym zdjęciu:
Piękno pięknem, jechać dalej trzeba. W końcu w kanionie "traci się" naprawdę sporo czasu. Odcinek niby krótki, ale parę godzin z głowy, a na południe kraju drogi jeszcze kawał. Dalej na Niksic i stolicę- Podgoricę. Jeszcze przed Podgoricą złapał nas taki deszcz, że wycieraczki nie dawały rady. Nie było widać kompletnie nic, słychać tylko było bliskie grzmoty piorunów. Stanęliśmy tam na kwadrans się zdrzemnąć- ja po napoju energetycznym nie byłam w stanie zasnąć ani na minutę mimo zmęczenia, ale służyłam dzielnie za poduszkę :)
Burza i ulewa szybko na szczęście minęły, pojawiło się za to na niebie kilka tęcz. 
Czarnogóra 2014 sutomore wakacje samochodem ceny

Potem kierunek Sutomore, czyli przejazd tunelem Sozina i  jesteśmy na miejscu :) 

Mieliśmy całe trzy tygodnie pięknej pogody. Zawsze byliśmy tu od połowy sierpnia lub później, pierwszy raz doświadczyliśmy jeszcze wyższych temperatur niż zazwyczaj. Termometr w aucie wskazywał zazwyczaj ponad 40 stopni, zresztą wieczorem na tarasie było ponad 30 po 21szej, więc to mówi samo za siebie. Pod koniec drugiego tygodnia pobytu był jeden dzień, w którym była burza- trwała może kwadrans, ale była intensywna, jak to tam już bywa. Z tarasu obserwowaliśmy jak poruszał się piasek na dnie morza, tworząc jasne ruchome plamy na turkusowo- niebieskiej tafli. Po tej burzy upały lekko zelżały, i do końca pobytu było już pięknie i bez deszczu.

do Czarnogóry samochodem wakacje Montenegro

Taki widok z okna plus wizja trzytygodniowego pobytu...mmmmm, miło powspominać :)


Niestety nasz pobyt dobiegł po 3 tygodniach końca...

Wracaliśmy przez Serbię. 
Serbia jest pięknym krajem, a Serbowie bardzo fajnymi ludźmi. 
Szkoda, że wojna potoczyła się dla nich tak, jak się potoczyła... (dla zainteresowanych- mogę polecić kilkanaście tytułów, które opisują prawdziwe losy wojny na Bałkanach i rozpadu Jugosławii, zdecydowanie inne od tej papkowatej bredni powielanej bezmyślnie przez media). Mam nadzieję, że mimo stałych prób blokowania wszelkiego rozwoju tego kraju przez zachód, w końcu im się uda naprawdę wybić.  
LOVEMONTENEGRO Czarnogóra 2014

Tutaj także były piękne widoki i tunele. Przejazd przez Kanion Moracy jest bardzo widokowy. Ogromne masywy skalne, a z prawej strony  dole rzeka, momentami turkusowa. I ogrom tuneli.

Drogi w Serbii są normalne. Nie ma dziur, wyrw, Polacy mogliby się uczyć. 
Tutaj także widać ogromną liczbę opuszczonych domów...

Za Serbią- Węgry. Celnicy nawet nie spojrzeli nam do bagażnika, czego się obawiałam i z tego powodu zrezygnowałam z kupna jeszcze jednej butelki wina! ehhh Żałuję tego do dziś, taki ze mnie cykor :D Korka na granicy nie było żadnego, ale wiem, że jadąc na inne przejścia można było stać pół nocy. 
Pod granicą na drogach same auta na niemieckich numerach, ale tacy z nich Niemcy... Byli to głównie Turcy- co widać było po karnacji i muzułmańskich "kreacjach" kobiet. Spora grupa tych "Niemców" to Serbowie, którzy lata temu wyjechali za pracą, a w swoje rodzinne strony przyjeżdżają tylko na wakacje. 

Tym razem droga przez Węgry trochę nam się dłużyła. Drogi były dość kiepskie i wszędzie... smród! :D Niestety Węgry będą mi się teraz kojarzyły tylko z dziwnym językiem i smrodem. Nie wiem czym oni podlewają uprawy, ale ten fetor unosił się chyba z pól, które kilometrami ciągnęły się wzdłuż dróg.
Na Węgrzech zatrzymała nas policja! Za nic w świecie nie zorientowaliśmy się, że byliśmy w pewnym momencie w terenie zabudowanym, bo nic na to nie wskazywało- widocznie przeoczyliśmy znak, bo za granicą raczej jeździmy zgodnie z przepisami. Nawet jak nas zatrzymywali, uznaliśmy, że to rutynowa kontrola. Jednak nie. Za takie przekroczenie prędkości groziło nam 600 zł mandatu (sprawdziłam to w Polsce). Policjant od razu ostro stwierdził, że jest mandat, ale jakimś sposobem nas puścił. Uff! Potem jechaliśmy już wypatrując znaków, co niestety kończyło się niesamowicie powolną jazdą przez te śmierdzące miasteczka i nierówne drogi :P Nie podoba mi się ten kraj. Ani ten straszny język i nazwy miejscowości! :D 

Za Węgrami tylko Słowacja i Czechy. Wracając rok temu trafiliśmy na pokazy lotnicze i objazd, w tym roku na paradę samochodów zabytkowych. Nawet mieliśmy siłę się zatrzymać i je obejrzeć, jak już odjeżdżały. No a potem tylko Polska. Cieszyn, całkowicie inne zachowania kierowców, wyścigi i fotoradary. Zawsze powrót  przez Polskę podnosi mi ciśnienie- jest się wtedy najbardziej zmęczonym, tak blisko do domu, a wszędzie jakieś takie dziwne zachowania kierowców. Zgodnie z przepisami jechać się nie da, po prostu- wszyscy wkoło tną minimum stówę i jadąc przepisową 70ką jest się zawalidrogą stwarzającą zagrożenie. Mam nadzieję, że jakimś cudem kiedyś się nauczymy normalnej kultury jazdy....
Ale post nie o tym ;)
Polecam wszystkim wyjazd do Czarnogóry samochodem i zawsze będę stała na stanowisku, że lepszej opcji nie ma. 


Tyle o drogach. Następnym razem będzie coś innego. Może o tym, że "tanio to już było" :)


poniedziałek, 28 lipca 2014

Boka Kotorska, Kotor- trasa widokowa

Czy można być w Czarnogórze i nie widzieć Zatoki Kotorskiej? Nie!
Uważam, że jest to jeden z solidnych punktów wycieczkowych podczas pobytu w tym kraju. 

Są dwa sposoby na dojazd do Zatoki - mówię o dojeździe z południa Czarnogóry. Pierwszy- prosty: kierować się na Tivat główną drogą. Druga opcja jest o wiele bardziej ciekawa: jadąc przez Park Narodowy Lovcen możemy podziwiać jego piękno, możemy podjechać do Mauzoleum i z punktu widokowego obejrzeć panoramę okalających go gór, i najważniejsze- do samej Zatoki (do Kotoru np.) zjedziemy jedną z najpiękniejszych widokowo dróg w Czarnogórze. 
Czyż już sam rzut oka na mapę nie powoduje chęci dołożenia kilometrów dla pokonania takiej trasy? Taki piękny zygzak kusi :)

My każdorazowo pokonywaliśmy z przyjemnością drogę serpentynową, czyli z góry w dół, w stronę Zatoki,  do Kotoru. 
Samej Zatoki nie objechaliśmy w całości, w tym roku taki mamy plan na jedną z wycieczek. 
Uważam, że warto się tam wybrać dwukrotnie- raz, by przejechać przez Lovcen i zwiedzić Kotor, drugi raz, prostą  drogą na Tivat, przed lotniskiem odbić w lewo i kierować się w stronę Miristy (by móc zobaczyć Blue Cave i ruiny), a później już jechać dalej i cały czas poruszać się wzdłuż Wybrzeża, mając po lewej wody Zatoki.  Znowu na Tivat, przez Kotor, Risan do Herzeg Novi, gdzie można promem "wrócić się" na skróty wraz ze swoim samochodem do Tivatu. My kochamy zarówno jazdę samochodem, jak i rejsy, więc będzie nam ciężko zadecydować, którą opcję wybrać- rejs czy wkoło :) Trzeba liczyć się z tym, że na prom może być spora kolejka, co wcale naszej podróży nie skróci.

Ważnym punktem wycieczki wzdłuż Boki jest na pewno Błękitna Grota- Blue Cave, Plava Spilja. Tam zamierzamy wpłynąć i zanurkować. Błękitna Jaskinia jest ewenementem na skalę światową- tutaj mogę jedynie odesłać do google, bo nie chcę kopiować tych informacji, a własnych zdjęć jeszcze nie posiadam.

Nie tylko Blue Cave jest atrakcją tego rejonu. Cały półwysep Lustica jest  najbardziej "dzikim" i nieskomercjalizowanym fragmentem czarnogórskiego wybrzeża. Piękne są plaże, roślinność, jest także coś dla miłośników zwiedzania- piękne ruiny i monastyry, nawet zlokalizowane na wyspie.

Ale to jest plan do dokładnego zrealizowania na ten rok, powróćmy do tych już zrealizowanych. 
Trasa przez Lovcen wiedzie wąskimi drogami, jednak nie ma na nich dziur czy jakichś niespodzianek. Są za to piękne góry. 


Piękne góry, dawne fortyfikacje, stare, kamienne domy. Od czasu do czasu można spotkać taki widok....

Jadąc tymi uroczymi drogami warto zatrzymać się w samym Parku Lovcen, gdzie można nie tylko pospacerować wśród przyrody czy zrobić sobie mały piknik, ale także zaczerpnąć trochę wiedzy o historii kraju i jego władcach.

Na pewno polecam wizytę w Mauzoleum Piotra II Petrowicia- Niegosza, znajdującym się na szczycie Jezerskim ( 1 660 m n p m). 
Do samego Mauzoleum prowadzą nas schody- najpierw wśród drzew, a później w wśród skał, kamiennych murów i w wydrążonym w skale tunelu. 

Nie mieliśmy szczęścia, bo okazało się na szczycie, że Mauzoleum jest nieczynne, ale zgodnie z napisami na tablicy, prace miały się zakończyć jesienią ubiegłego roku, więc tego lata można zwiedzać. Wstęp, jeśli dobrze pamiętam, 3 euro.
  

Za Mauzoleum znajduje się taras widokowy, skąd rozpościerają się przepiękne widoki na okalające góry. Cieszę się, że nie zwinęliśmy się stamtąd wraz z pierwszymi maleńkimi kropelkami deszczu- zaczelo kropić, ale przeczekaliśmy i było warto :) Spędziliśmy tam z godzinę, by później dalej ruszyć w stronę Kotoru.

Dalsza trasa jest naprawdę piękna, jedna z naszych ulubionych :)




Z każdym  kilometrem w stronę Zatoki  droga robi się coraz ciekawsza. 




Na pewno jest to jedna z najbardziej malowniczych i pięknych tras w Montenegro.






Im bliżej Zatoki, tym więcej zakrętów. 




Zakręty są ponumerowane, więc wiemy, ile drogi jeszcze przed nami. 





Co jakiś czas znajdują się na poboczach punkty, w których można popodziwiać widoki, a nawet siąść na ławeczce i spędzić tam dłuższą chwilę. 



Im niżej, tym bardziej widoczne statki i motorówki na wodach Zatoki. 




Co chwila mijamy turystów spoglądających z podziwem na fiordy i taflę wody.



Docierając na sam dół możemy albo jechać "na objazdówkę" wzdłuż Boki, albo zwiedzić Kotor. A jest co oglądać! 






Ruiny starego miasta unoszące się na zboczu skał, wąskie uliczki wyłożone kamieniem, błyszczącym się od milionów stóp... Można skusić się na kolację w jednej z dziesiatek małych restauracji w okolicach starego miasta. 






Coś dla miłośników kotów- w Kotorze ich pełno, jak sama nazwa wskazuje :) 
  Wylegują się na błyszczących uliczkach, siedzą na wystawach, wchodzą do sklepików... są wszędzie. 




Kotor jest pięknym miastem, wartym odwiedzenia i poświęcenia mu kilku godzin. A w połączeniu z atrakcyjnym położeniem nad Zatoką  i widokowym dojazdem staje się miejscem, do którego wrócę i w tym roku po raz kolejny. 




Pozdrawiam, kolejny post już z Czarnogóry lub po powrocie do domu :)

piątek, 11 lipca 2014

Czarnogórskie tunele w skałach.... Do Czarnogóry samochodem

Dzisiaj kolejna ciekawostka dla osób wybierających się do Czarnogóry samochodem- tunele! 
Pomijam najdłuższy i najsłynniejszy tunel Sozina, gdyż jest to całkowicie "ucywilizowany", płatny tunel, a ja chcę napisać o małych tunelach, z klimatem :) 

Kanion Pivy Tunele drogi Sutomore 2014 Czarnogóra wakacje 2014


Jest ich w Czarnogórze bardzo dużo, już wjeżdżając do kraju, jadąc od strony Bośni i Hercegowiny, spotkamy się z ta miłą dla oka atrakcją. 
Są momenty, gdzie jest ich nawet 5 pod rząd- wyjeżdżamy z jednego, 20 metrów "na świeżym powietrzu" i wjeżdżamy do kolejnego.  


Tunel przy drodze nad Zatoką Kotorską. 





Przed znaczną ilością tuneli zamontowane są znaki informujące o tunelu (czarna kropka na żółtym tle lub typowy rysunek tunelu), czasem podana jest jego długość.Tak samo na mostach- nazwa rzeki plus na żółtym tle podana długość mostu. 

Niektóre tunele są oświetlone, niektóre mają "okna" w postaci wydrążonych dziur, inne mają słupy/filary, spomiędzy których widać morze lub rzekę. 

Polska powinna spalić się ze wstydu i uczyć sztuki budowlanej! Na Bałkanach, gdzie jeszcze niedawno była wojna, w kraju wiele biedniejszym od nas, potrafią wykuć setki metrów w skale i budować porządne mosty, bez dziur wypadających po pół roku....! Pewnie tam kucie skał wychodzi taniej niż u nas wylanie  20 metrów asfaltu..... Cóż.



Już sam przejazd tym mostem wywołuje emocje, a co dopiero w połączeniu z widokiem turkusu Pivy w dole i wjazdem do tunelu. 

Największe wrażenie robią te tunele, które znajdują się przy stromych skarpach, przy rzece lub w miejscach, z których przepięknie widać morze.
Dla nas, Polaków, nieprzyzwyczajonych do widoków tuneli w skałach, jest to wtedy dodatkowa atrakcja wizualna. Czarnogórcy o tym wiedzą i co chwilę w takich miejscach są na poboczu zorganizowane miejsca, w których można bezpiecznie stanąć i podziwiać. 
Ja uwielbiam przejeżdżać tunelami, cieszy mnie to jak dziecko! :)


Kanion Pivy Sutomore 2014 Czarnogóra wakacje 2014
 Po prawej stronie- stroma skarpa. Wjeżdżając w ten mikro-tunel ma się wrażenie, że za nim tylko przepaść :)


Kanion Pivy Sutomore 2014 Czarnogóra wakacje 2014
 Wyżłobienie w skale, jeśli dobrze pamiętam- zdjęcie zrobione gdzieś po drodze do kanionu Tary. 


Gdy pierwszy raz je zobaczyliśmy, za każdym razem był okrzyk "Paaaatrz" i fotka... tylko po paru kilometrach okazało się, że w Czarnogórze jest ich naprawdę sporo i cała karta w aparacie byłaby ze zdjeciami tuneli i tunelików :)

Najwięcej tuneli jest w kanionie rzeki Pivy, a jeśli się pojedzie w stronę Zabljaka, napotkamy w nich nawet skrzyżowania! Tunel w skale, nagle niespodziewanie... rozjazd :D Zaskoczenie murowane hehe

My osobiście jeszcze nie pojechaliśmy w  rejony gór Durmitoru (czyli jadąc kanionem trzeba w odpowiednim miejscu skręcić w lewo zgodnie ze znakami, droga w górę), ale może w tym roku uda nam się je odwiedzić, bo naprawdę warto, sądząc po opiniach tych, którzy tam byli, i ich zdjęciach.

Każdego namawiam, by dołożyć trochę starań i czasu na to, by wjeżdżać do Czarnogóry od strony kanionu. Koniecznie rano, bo widoki są nieziemskie! Turkusowa woda wzdłuż ogromnych masywów górskich, a wzdłuż rzeki droga, okraszona tunelami.... <3

Kanion Pivy Sutomore 2014 Czarnogóra wakacje 2014
  Piękno kanionu Pivy ujęte na jednym zdjęciu- turkus rzeki, skały i tunele. Najpiękniejsza widokowo trasa prowadząca do Montenegro przez Bośnię i Hercegowinę.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Piękno Adriatyku w rejonach Czarnogóry

Dlaczego w Czarnogórze warto wybrać się w rejs?
Krótko i na temat. 
Dlatego:
Montenegro Czarnogóra samochodem
 Woda raz jest turkusowa, raz pięknie niebieska, raz wpadająca we wściekły kobalt.... Czasem się to wydaje aż niemożliwe, oglądając zdjęcia. Jednak tak tam jest, przepięknie! :) Żadne zdjęcia nie oddają pełnego uroku tych miejsc.


Czarnogóra samochodem urlop
 Kolor wody to jedno, a drugie to przepiękne skały. 
Ogromne masywy skalne widzimy zarówno przy brzegu, jak i wyrastające nagle na środku niebieskiej  tafli wody. Przy ogromnych ścianach skalnych przy brzegu czasami dostrzec można bardzo jasny piasek- maluteńkie plaże, dostępne tylko w wody. Mając swoją łódkę lub wynajęty skuter wodny (jedna i druga opcja dla osób z grubszym portfelem niestety)  można wybrać się na jedną z tych małych, rajskich plaż.... Wrażenia- niezapomniane!  
W niektórych miejscach widać, że "w głąb skały" da się wpłynąć- na przełomie tysięcy lat wytworzyły się małe jaskinie, kuszące śmiałków do wpłynięcia.
Czarnogóra samochodem

Jeśli dobrze będziemy się przyglądać skałom na wybrzeżu (lub jeśli znamy serbski i zareagujemy we właściwym momencie na słowa przewodnika- kapitana statku), możemy dostrzec wśród skał pozostałości wojen- charakterystyczne lufy armat lub rzadziej betonowe bunkry.


Takich widoków nie będziemy mieli z brzegu. Rejsów w Czarnogórze na pęczki. Całodniowe, krótkie- działające na zasadzie morskich taksówek, rejsy nocne do Budvy.... 
Rejsy nie są specjalnie drogie- za całodzienny  rejs od Sutomore, przez Petrovac i Budvę, gdzie były przystanki, na Kraljiciną plazę, gdzie można było wylegiwać się i pływać 3 godziny, płaciliśmy po 10 euro od osoby. Wycieczka, jeśli dobrze pamiętam,  rozpoczyna się o 8.30 i kończy o 17. Statek przepływa wzdłuż wybrzeża, zatem startuje w Barze, a potem zabiera turystów z dwóch miejsc w Sutomore. W każdej większej miejscowości znajdziemy plakaty, ogłoszenia i pilotów wycieczek, którzy przedstawią dostępne oferty rejsów. 
Można się wybrać także na krótki rejs, tzw. "podwózkę"- np. z Sutomore na piękną plażę królowej (w/w Kraljicina plaza), z Budvy na wysepkę Hawaii. 
Z Baru z kolei można wyruszyć w rejs do Włoch, jednak wtedy nie mamy już do czynienia z kilkugodzinną wycieczką małym stateczkiem, a prawdziwą wyprawą ogromnym promem, za zdecydowanie inne pieniądze. A czy warto? Nie wiem. Dla nas zdecydowanie nie. Czarnogóra jest tak piękna, że nawet kilkutygodniowy pobyt dla nas jest za krótki. W tym roku wybierzemy się do Albanii na jeden dzień....  ani godziny dłużej nie chcemy tracić piękna Czarnogóry z oczu :)


Wakacje w Czarnogórze 2014 Sutomore